google.com, pub-1254610672375848, DIRECT, f08c47fec0942fa0

RECENZJA: OSTATNI TANIEC | Całkiem bycza historia

RECENZJA: OSTATNI TANIEC | Całkiem bycza historia
Reklamy

Fakt. Trochę późno. Ostatni taniec już został okrzyknięty najlepszym serialem dokumentalnym Netflixa i jednym z najlepszych o tematyce sportowej w ogóle. Nie wiem czy tak faktycznie jest, nie mnie to osądzać, ale przyznać muszę, że jest w tym sporo racji. Ten kto był dzieckiem w latach 90-tych i poznawał koszykówkę oraz NBA właśnie dzięki Chicago Bulls, a przede wszystkim dzięki Michaelowi Jordanowi raczej będzie zgadzał się z opinią większości. Nie ukrywam, że ja też należę do tej grupy. W czasach gdy Byki dzieliły i rządziły na parkietach NBA byłem nastolatkiem i mojej miłości do tej drużyny już nic nie zmieni. Nawet to, że teraz jest to przeciętna drużyna, no ale cóż? Sentyment pozostał. A dzięki serialowi dostałem szansę wejścia w świat wielkiego basketu i przyjrzenia się wszystkiemu z bliska. Zaczynamy?

fot. materiały prasowe, Netflix

Produkcja mimo, że reklamowana jest jako opowieść o ostatnim sezonie wielkich Chicago Bulls i próbie zdobycia kolejnego mistrzostwa zanim zespół się rozpadnie, skupia się również na innych wątkach. Równolegle śledzimy historię drużyny w poprzednich kilkunastu latach oraz, a może nawet bardziej historię najlepszego koszykarza Byków, a pewnie i najlepszego koszykarza wszech czasów – Michaela Jordana. Poznajemy jego losy od najmłodszych lat, jego stosunki z rodzicami i trenerami z czasów, gdy był jeszcze dzieckiem. Dowiadujemy się skąd w dorosłym życiu wzięła się u niego taka zawziętość i mus wygrywania. Bo jak się okazuje „Air” musi wygrywać w praktycznie każdym aspekcie swojego życia, nie tylko w sporcie. Zakładał się niemal o wszystko, a jeżeli przegrał – podnosił stawkę i zakładał się jeszcze raz. Do tego jego determinacja i ambicja przekładała się na otoczenie wokół niego. Często był przez to nazywany tyranem i krytykowany za przesadne reakcje wobec kolegów z drużyny. I to nie tylko podczas meczów, ale i treningów. Jednakże – jednego odmówić mu nie można – TALENTU. Twórcy pokazują nam wiele archiwalnych materiałów z czasów gry Jordana w NBA, czy na uniwersytecie. Nie tylko to udowadnia nam kim był ten facet dla koszykówki. W serialu jest ogromna ilość wypowiedzi wielu ludzi – dziennikarzy, działaczy, trenerów i graczy, w tym tych którzy mieli tę możliwość stanąć naprzeciw Jordana na parkietach. Wszyscy zgodnie twierdzą, że z kimś takim nigdy przedtem, ani nigdy potem nie mieli do czynienia.

fot. materiały prasowe, Netflix

Ogólnie serial na wypowiedziach zaproszonych gości stoi. Dzięki nim usłyszeć można wiele anegdot, historii czy nieznanych dotąd faktów. Sporo informacji właśnie dopiero teraz dopiero ujrzało światło dzienne, a przynajmniej znalazło potwierdzenie. I powiedzieć należy, że są to naprawdę sensacyjne wypowiedzi. Wiadomym jest, że w USA miliony ludzi żyją basketem i w gazetach czy w telewizji niektóre sprawy były omawiane i brane pod lupę, tak zwyczajny zjadacz chleba w Europie i u nas w Polsce w ogóle nie miał pojęcia co tam się działo. Same wypowiedzi głównych zainteresowanych, czyli Michaela Jordana, Scottiego Pippena, Dennisa Rodmana, Phila Jacksona i innych zawodników Byków również są niezwykle interesujące. Dowiadujemy się z pierwszej ręki o atmosferze w drużynie, o tym jak do różnych spraw podchodzili różni gracze, o tym jacy byli i co (prócz Jordana oczywiście 😉 ) motywowało ich do gry. Dostajemy również w pierwszych odcinkach historie o Pippenie i Rodmanie, czyli po „Jego Powietrzności” najważniejszych zawodnikach drużyny oraz o trenerze Jacksonie, bez którego sukcesów też by nie było.

fot. Getty

Jak już wspominałem jednym z głównych wątków jest też historia Chicago Bulls z kilkunastu lat sprzed sezonu zwanego Ostatnim tańcem, od którego zresztą serial wziął tytuł. Zaczynamy praktycznie w momencie, gdy do zespołu dołączył młody Michael. Widzimy jak ze słabej drużyny, która nie miała zbyt wielu kibiców nawet we własnym mieście powoli rodzi się gigant, będący jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek w świecie sportu. Chronologicznie przedstawiona opowieść wciąga i wkręca. I chociaż większość z nas, a na pewno większość kibiców wie jak to się toczyło, ogląda się to z wypiekami na twarzy i niekłamaną satysfakcją. Do tego dostajemy oczywiście całe garście wypowiedzi i omówień poszczególnych meczy a także zakulisowych historyjek pomiędzy ważnymi spotkaniami. Dzięki temu dowiadujemy się, że Jordan potrafił motywować się jeszcze bardziej niż zazwyczaj i często wynajdował sobie prywatnych „wrogów”, którzy sprawiali, że grał jeszcze lepiej niż normalnie. Tu sporą robotę robią wypowiedzi koszykarzy z ekip, które grały przeciwko Bykom.

fot. materiały prasowe, Netflix

Produkcję Netflixa naprawdę ogląda się doskonale. Kto jeszcze nie widział – szczerze polecam. Tym bardziej teraz, gdy całość jest już dostępna i można polecieć ciągiem, tak jak ja. Nie wiem jak ludzie wytrzymywali, gdy Netflix wrzucał odcinki z tygodniowymi przerwami. Dla kogoś kto interesuje się koszykówką (i niekoniecznie musi być fanem Bullsów) ta produkcja to must watch. Zresztą polecam to nie tylko kibicom. Jest to kawał naprawdę świetnego materiału o ludziach i ich walce z przeciwnościami. A że umieszczonego akurat w sportowych realiach? To tylko zwiększa atrakcyjność przekazu. Plus do tego bohaterowie opowieści – praktycznie o każdym z nich mógłby powstać oddzielny serial. Takimi są osobowościami, tyle mogliby wnieść indywidualnych historii. Platforma Netflix znów dała radę, podniosła wręcz poprzeczkę w kategorii dokumentu sportowego. Co może teraz zrobić, by dorównać Ostatniemu tańcowi? Chyba tylko nakręcić serial o Mike’u Tysonie.

Andrzej – 9/10

Andrzej

Wielki fan filmów Marvela i niezobowiązującego mordobicia na ekranie. Co nie przeszkadza mu w tym, że "Ojca chrzestnego" stawia ponad wszystko inne. Seriale też wciąga bez opamiętania i często siedzi przed ekranem całe godziny. A za Red Hot Chili Peppers dałby się pokroić.

Leave a Reply

google.com, pub-1254610672375848, DIRECT, f08c47fec0942fa0
%d bloggers like this: