google.com, pub-1254610672375848, DIRECT, f08c47fec0942fa0

ANALIZA: Fenomen DARK, najlepszego serialu ostatnich lat [BEZSPOJLEROWO]

ANALIZA: Fenomen DARK, najlepszego serialu ostatnich lat [BEZSPOJLEROWO]
Reklamy

Wyrażenie kamień milowy w kontekście dzieł zrodzonych przez artystów maści wszelakiej, poczynając od pisarzy i malarzy, na muzykach i filmowcach kończąc, odnosi się zazwyczaj do ich opus magnum twórczości, ich najbardziej budzących zachwyt dokonań. Są to dzieła charakterystyczne dla danej epoki, których czas się nie ima, które są dalej świeże, choć wcale nie muszą być uniwersalne i powszechnie znane. Jako, że dziś będę rozprawiać o serialu DARK nie wypada mi nie wymieć kilku takich milestonesów, które miały niebagatelny wpływ na ostateczny kształt całej historii opowiedzianej przez Barana bo Odara i Jantje Friese. Rozmawiając o DARK nie wypada bowiem nie przytoczyć Strefy Mroku, Z Archiwum X, Twin Peaks czy Lost. Porównanie do Stranger Things jest moim zdaniem dość mocno chybione, bowiem poza mrocznym klimatem i wędrówkami bohaterów po malowniczych latach 80-tych trudno dopatrzyć się jakichkolwiek punktów stycznych fabularnie.

Kadr z serialu Dark, Netflix

DARK jest serialem dla widzów dojrzałych, którzy cenią sobie przede wszystkim opowieści stojące twardo na scenariuszowych nogach. Niemiecka produkcja oryginalna Netflixa, szczególnie w drugim sezonie mogła dla niektórych balansować na cienkiej granicy przerostu formy nad treścią i przegiętego gmatwania wątków, ale moim zdaniem finałowym sezonem wychodzi obronną ręką ze wszystkich zarzutów stając się co prawda niesamowicie zakręconą, ale jednak… historią miłosną. Senne, zamglone i wyblakłe Winden jest metaforą potrzasku, w którym tkwią bohaterowie. Bohaterowie pragnący uciec przed depczącymi im po piętach demonami przeszłości, do tejże przeszłości przenoszący się, by spróbować odkręcić to co spieprzyli. Jak się jednak okazuje przeszłość jest o wiele trudniejsza do zmienienia, a i nie wykluczone, że wszystko co się w niej dzieje jest tylko preludium do tego co MUSI wydarzyć się w teraźniejszości i przyszłości. Im bardziej postacie próbują wymazać pewne zdarzenia tym bardziej do nich doprowadzają i postępują według tego samego schematu, cyklu, który powtarza się raz za razem.

Kadr z serialu Dark, Netflix

DARK operuje symboliką opartą o teorie filozoficzne, nauki ścisłe, ale też i religijne wierzenia, będąc postmodernistycznym, popkulturalnym kociołkiem Panoramixa. Sam w sobie, jest brzydko mówiąc, precyzyjnym produktem rozrywkowym, jednocześnie aspirując do bycia traktatem o czymś znacznie większym. Ma swoje elementy charakterystyczne, posiłkuje się znanymi „w naszym świecie” piosenkami, puszcza oczko do fanów niemieckiego thrash metalu (Pleasure To Kill Kreatora), ma zapadającą w pamięć ścieżkę dźwiękową i powalający w każdym sezonie opening (z utworem Goodbye od Apparat). Wygrywa też niesamowitym castingiem, przyznam, że chyba jeszcze nie widziałem takich podobieństw między młodszymi i starszymi wersjami samych siebie. Do tego tempo narracji, mimo, że dzieje się tam niesamowicie wiele ciężkich do spamiętania sytuacji, jest dość powolne, a elementy niespiesznie, acz konsekwentnie wskakują na swoje miejsce.

Fenomenalne w pojmowaniu DARK jest także to, że będąc jego fanem śmiało mogę przyznać, że czegoś nie zrozumiałem, że coś mi umknęło lub wysnuć nawet najbardziej absurdalną teorię na jakiś temat, a i tak się tym serialem zachwycać. A do tego fanbase DARK ma do siebie to, że uwielbia dyskutować, tłumaczyć sobie pewne rzeczy i co najważniejsze, po prostu zaakceptować ostateczne rozwiązanie fabuły, które jest po prostu bardzo dobre, poruszające, tak bardzo, bardzo ludzkie. Czy zatem serial jest opus magnum i kamieniem milowym współczesnej popkultury? Na wyrok wcale nie jest za wcześnie, bowiem serial jest już zamkniętą całością i jako taką można go już ocenić. Nie zostanie zagrana już ani jedna nuta, nakręcona dodatkowa scena, żadne post scriptum, czy prequel. Nie ma takiej potrzeby, DARK urosło do rangi arcydzieła na własnych zasadach czerpiąc od najlepszych i samo stając się najlepszym. Najlepszym co mogła nam dać stricte rozrywkowa platforma jaką jest Netflix. A Netflix przecież nie zawsze dostarcza. Nikt nie spodziewał się, że niemiecki serial o podróżowaniu w czasie, a więc oparty na dość wyświechtanym motywie stanie się takim dobrodziejstwem samym w sobie. Dla mnie zdecydowanie jest to produkcja, która stanie się jednym ze znaków rozpoznawczych lat 2017-2020, dopracowana w najdrobniejszych szczegółach, motywująca do dyskusji na forach, angażująca intelektualnie i będąca nielichym wyzwaniem nawet dla zaprawionych w serialowych wojażach.

Kadr z serialu Dark, Netflix

Wydaje mi się też, że, paradoksalnie, DARK nie zostanie należycie docenione tu i teraz bowiem jak już wspomniałem może być dla niektórych „nie do przeskoczenia” i to niekoniecznie przez fabułę, a przez… język niemiecki. Namawiając swoich znajomych na zderzenie z DARK słyszałem wielokrotnie, że no nie da rady, że za twardo i „zbyt obco”. Cóż, ich strata, kamienie milowe mają to do siebie, że nie od razu zyskują takie miano, nie zawsze są doceniane z miejsca, ba, często dotykają je finansowe porażki, jak w przypadku, dajmy na to takiego Blade Runnera czy nawet będących wielkim skokiem w nieznane dla samego George’a Lucasa Gwiezdnych wojen, które nie od razu były przecież zaplanowane jako trylogia. DARK więc jeszcze zdąży w swój kultowy status obrosnąć, nabierze tłuszczyku z czasem, a i pewnością będzie inspiracją dla niejednego dzieła, które powstanie w przyszłości. Cóż ja mogę jeszcze więcej dodać na temat tego serialu? Ano mogę się Was jedynie zapytać czy macie zapotrzebowanie na tekst spojlerowy, w którym przynajmniej spróbuję przybliżyć wszystkie rodzinne konotacje i uprościć zawiłości fabularne. Dajcie znać w komentarzach!

10/10

Stanley

Leave a Reply

google.com, pub-1254610672375848, DIRECT, f08c47fec0942fa0
%d bloggers like this: