google.com, pub-1254610672375848, DIRECT, f08c47fec0942fa0

BODACIOUS | Mrok w kwitnącym bagnie [wywiad]

BODACIOUS | Mrok w kwitnącym bagnie [wywiad]
Reklamy

Czas na psychodeliczną i undergroundową jazdę po bandzie! Po wielu próbach kontaktu przekonaliśmy do rozmowy enigmatycznego twórcę, którego autorskie dokonania wiele razy pojawiał się na naszym muzyczny fanpejdżu. Bodacious (BDCS) generuje niepokojące dźwięki z pogranicza mrocznej elektroniki i muzyki industrialnej, a także tworzy nietuzinkowe i bardzo psychodeliczne wizualizacje portretujące poszczególne single. O kulisach twórczości, inspiracjach, projekcie… Botaniczny Holokaust (serio!) i planach na przyszłość w trudnych czasach przeczytacie poniżej. Enjoy! 

[Amov] Hello there! Zacznijmy naszą rozmowę od pytania o inspiracje muzyczne – w twórczości BDCS odnajdujemy elementy pochodzące z różnych, często bardzo odległych od siebie zakamarków muzyki. Mamy dark electro, industrial, ambient, a zdarzają się także i partie z niemal funkową linią basu. Jesteś częścią większego nurtu, który dopiero co kiełkuje w undergroundzie? Opowiedz proszę o inspiracjach i kulisach swojej działalności.

[Bodacious] Cześć! Skrajność inspiracji może wynikać z tego że muzyka jest moim ulubionym środkiem kreatywnego wyrazu a kiedy ujmiesz muzykę jako jeden z gatunków sztuki możesz pozwolić sobie zapomnieć, że sama posiada swoje gatunki i podgatunki i po prostu robić to co aktualnie w duszy gra. Mocno pomocne jest tu też nieskrępowanie przez oczekiwania wydawców czy rzeszę fanów od których zależy powodzenie muzycznych naszych wojaży bo tych po prostu jeszcze nie ma. Ze swojej perspektywy nie widzę żebym należał do jakiegoś konkretnego kiełkującego nurtu, czuje się bardziej jak w kwitnącym bagnie. Kulisy działalności są raczej typowe dla takiej idei DIY, zawiera się w tym własnoręczne organizowanie koncertów. Częste sytuacje gdy sam jesteś organizatorem, bileterem, tragarzem, akustykiem i wykonawcą jednego wieczoru ale też spora solidarność między muzykami i wspólna praca ponad podziałami by osiągnąć ten konkretny cel: zaprezentować swoją twórczość i dać sobie oraz innym trochę radochy. Od strony muzycznej w moim wypadku wygląda to tak że pod kątem grania live mam przygotowane kilka odmiennych setów z których każdy wyróżnia się doborem instrumentów i sposobem wykonania muzyki na żywo. Dla przykładu set „techniawkowy” kładzie nacisk na aspektach rytmicznych i setup jest skonfigurowany żeby pod ręką mieć jak największą kontrolę nad elementami perkusyjnymi i móc szybko aranżować numery w locie. Gdy w setach bardziej „piosenkowych” aranże są przygotowane wcześniej żebym mógł się skupić na dogrywaniu dodatkowych elementów np. na klawiszach. Sam proces przygotowania istniejącego utworu pod live jest często tak samo czasochłonny jak napisanie tego utworu.

Co z innymi projektami? W bagienno-szuwarnym (warmińsko-mazurskie) słyniesz z zaangażowania w wiele inicjatyw jednocześnie. Pamiętam Twoje występy z Canero, Post Natura i Of No Avail, za sprawą których się poznaliśmy. Planujesz dalszą działalność w świecie muzyki gitarowej?

Jak najbardziej planuje i działam. W tym momencie wraz z Wojtasem z nieistniejącego niestety już Canero tworzymy band Botaniczny Holokaust który gatunkowo też nie jest jednoznaczny ale na pewno cechuje go punkowa energia, a ja dzięki temu mogę sobie niechlujnie pograć na gitarce. Równolegle współpracuję muzycznie z Dingojunkie czyli naczelnym Olsztyńskim bluźniercą, który zgubił się w tym mieście w drodze z Norwegii, a efektem tej współpracy będzie album z muzyką różną. W ubiegłym sezonie na basie wspierałem też wokalistkę Agę Skrycką, chociaż gatunek pop-rocka jest daleki od moich zainteresowań, to trzeba szyć na basie gdzie tylko da się. Do perkusji najprawdopodobniej nie wrócę, za dużo czasu musiałbym poświęcić żeby osiągnąć minimum przyzwoity poziom warsztatu więc już nie będę się rozmieniać na drobne.

Opowiedz o inspiracjach poza muzycznych. O własnych doświadczeniach i spostrzeżenia na naturę świata. Twoje nagraniach są bardzo złowrogie, pełne niepokoju i gniewu. Gęsty mrok przenika niemal wszystkie materiały promocyjne które udostępniasz. Pytam o to, ponieważ w twórczości BDSC nie usłyszymy wokali i tekstów utworów, tak jak ma to miejsce w przypadku nurtów muzyki rockowej i metalowej z których się wywodzisz. Brak potrzeby ekspresji za sprawą słowa jest przeszkodą, czy wprost przeciwnie?

Na pewno nie jest przeszkodą, muzyka instrumentalna pozostawia więcej dla wyobraźni i nie prowadzi nikogo za rękę pozostawiając dowolność interpretacji, tak sobie to przynajmniej tłumaczę bo po prostu bardzo nie potrafię śpiewać. Inspiracje czerpie bardziej z własnej interpretacji świata, nie oglądam już prawie w ogóle filmów czy seriali i nie udaje że czytam książki. Za to rozglądam się, obserwuje, wyciągam wnioski i to jest ten mrok który widzę. Nasza rzeczywistość jest od dawna spisana na straty a nasza wolna wola jest trzymana za mordę. Nie ma cudów i nie ma żadnych przesłanek że coś miałby by się zmienić na lepsze. Interesują mnie wszelkie skrajne i często absurdalne teorie na temat tego stanu rzeczy. Lubie na ten temat fantazjować i często właśnie to jest sednem tych mroczniejszych utworów chociaż odpowiedź jest najpewniej trywialna, nudna i jak najbardziej przyziemna.

Co z koncertami w czasach zarazy? Wielu niezależnych twórców streamuje swoje występy z bezpiecznych bunkrów.

Czas bez koncertowania poświeciłem na komponowanie i dokształcanie. Nie chciałem się rozpraszać streamingiem szczególnie ze to co gram jest mocno zależne od kontekstu wydarzenia w którym uczestniczę i przy pomyślnych wiatrach od reakcji publiki. Koncepcja livestreamu z samotnego pokoju wydała mi się zbędna w tym wypadku. Lajwy były faworyzowane przez platformy z których często korzystamy ( YT, FB…) od dłuższego już czasu, więc nie wykluczam że w przyszłości zastanowię się jeszcze nad tą formą.

Powiedź o planach wydawniczych. Czego możemy się spodziewać w najbliższym czasie?

Można się spodziewać trochę lżejszej muzyki, ostatni czas wyrządził sporo szkód i przyniósł nie mało stresu, więc dla kontrastu i relaksu odsunąłem trochę dystopijną tematykę na rzecz bardziej kojących dźwięków zostawiając wkurw i frustrację dla bardziej punkowych projektów które robię ze znajomymi. Na końcowych etapach miksu jest też nasze pierwsze wydawnictwo Małpiego Pyłu który tworzę razem z Markiem Szymkowiczem.

Na zakończenie pytanie od wszystkich fanów utworu „Gaia Abandon”, jednego z pierwszym utworów jakie wypuściłeś w odmęty undergroundu. Czy w nowych kompozycjach pojawi się więcej gitary basowej? Dawniej to własnie z tym instrumentem najczęściej podziwialiśmy Cię na scenie.

Basówka jest w powszechnym użyciu we wspomnianym wcześniej Małpim Pyle i zawsze pod ręką, gotowa do użycia w solowych kompozycjach. Jednak to w kontekście żywej perkusji lub gitary najbardziej lubię ten instrument.

Dzięki za rozmowę! 

Łukasz "Amov" Jefimow

Leave a Reply

google.com, pub-1254610672375848, DIRECT, f08c47fec0942fa0
%d bloggers like this: