google.com, pub-1254610672375848, DIRECT, f08c47fec0942fa0

MYSTIC FESTIVAL 2021 | Co wiemy o przyszłorocznej edycji festiwalu?

MYSTIC FESTIVAL 2021 | Co wiemy o przyszłorocznej edycji festiwalu?
Reklamy

MYSTIC FESTIVAL to jedno z najbardziej ambitnych koncertowych przedsięwzięć na polskim podwórku, które zeszłoroczną, bardzo udaną edycją skutecznie zaostrzyło apetyt na tegoroczną. W ubiegłym roku na trzech scenach znajdujących się na terenie krakowskiej TAURON ARENY i Parku Lotników zagrały zarówno mega popularne grupy jak SLIPKNOT, WITHIN TEMPTATION, SABATON, SOULFLY, AMON AMARTH, IN FLAMES, totalnie kultowe jak IMMOLATION, KING DIAMOND, POSSESSED, CARCASS czy obiecujące, młodsze stażem jak JINJER, POWER TRIP, ENTROPIA czy LOST SOCIETY. Tegoroczna edycja zapowiadała się zaiste imponująco, lecz wszędobylski wirus pokrzyżował plany organizatorów i zespołów. MYSTIC COALITION nie złożyło broni i przeniosło festiwal na przyszły rok. Przyjrzyjmy się bliżej dzisiejszemu update’owi oraz zmianom jakie zaistniały w planie organizacji tej zacnej imprezy.

Skład tegorocznej edycji był dopięty w niemalże 100%, nie doczekaliśmy się jedynie ogłoszenia dwóch grup z naszego kraju zapowiadanych jako undergroundowe. W tym roku wystąpić miały takie legendy jak JUDAS PRIEST, MERCYFUL FATE, VADER, KILLING JOKE, ACCEPT czy SEPULTURA oraz mega popularni artyści z różnistych muzycznych bajek jak GOJIRA, MASTODON, NIGHTWISH, HEILUNG, AMORPHIS, THE HU, KATATONIA, DEVIN TOWNSEND czy BARONESS. Nasze podwórko reprezentowała MGŁA, TRUCHŁO STRZYGI, BLACK RIVER. Niezależnie od tego czy skład ten zadowalał słuchaczy mocniejszych dźwięków, czy też kręcili na niego nosem, trzeba było przyznać, że rozmachem i różnorodnością MF 2020 stał bezsprzecznie. Koncerty miały odbyć się ponownie w Krakowie na terenie Muzeum Lotnictwa.

Drastyczne zmiany składu zasygnalizował koncert Nightwish i Amorphis, który, miejmy nadzieję, odbędzie się w grudniu tego roku. Headlinerem przyszłorocznej edycji pozostali bez zmian panowie z Judas Priest świętujący ponad 50 lat na muzycznej scenie. Zmieniło się za to miasto, w którym ma się odbyć wydłużona o jeden dzień impreza. W dniach 2-4 czerwca metalowy łomot odbijać się będzie echem na terenie gdańskiej stoczni. Nie zabrakło krytycznych komentarzy na temat „radykalnej” zmiany miejsca, łączącej się z telepaniem przez cały kraj na tereny Trójmiasta. Wydaje mi się, że to całkiem ciekawy ruch, bowiem na północy naszego kraju tego typu muzycznych wydarzeń mamy zdecydowany niedobór, przydałoby się powoli odzwyczajać, że nie każdy koncert czy festiwal MUSI odbywać się w Warszawie czy Krakowie.

Maruderzy powinni jednak przymknąć oko na niedogodności komunikacyjne widząc jak, paradoksalnie przez tegoroczne odwołanie/przesunięcie w czasie, impreza się rozrasta. 3 dni, 5 scen, 70 zespołów, to brzmi imponująco, czyż nie? Obecnie pierwsza pula biletów stoi po 479 zł, bilety VIP 799 zł, zaistniała też możliwość upgrade’u biletu jednodniowego do trzydniowego w cenie 200 zł (https://tickets.mysticfestival.pl/pl/). Dziś pojawił się też update zespołów, które zagrają w przyszłym roku. Jak się okazuje część kapel, które miały wystąpić w tym roku, postanowiła odwiedzić nasz kraj w 2021. Na koniec tego wpisu po prostu ich sobie posłuchajmy i cieszmy się, że kilka zacnych nazw nie przeleci nam przed nosem!

JUDAS PRIEST. Heavy metalowa machina napędzana od ponad 50 lat przez charyzmatycznego Roba Halforda i piekielnie zdolnych muzyków jak już wspomniałem będzie jednym z headlinerów imprezy. Nie polecam łamać prawa, za to słuchać Judasów jak najbardziej!

KILLING JOKE. Post punkowi wieszczowie apokalipsy dowodzeni przez Jaza Colemana w tym roku byli jednym z głosów pandemii dzięki promującemu album Pylon utworowi I Am The Virus. Dwukrotnie widziałem tych szarlatanów na żywo i co tu dużo mówić, spodziewajcie się koncertowej, szamańskiej petardy!

VADER. Olsztyńska legenda death metalu zagra w całości materiał z przełomowego albumu De Profundis, który miał swoją premierę blisko 25 lat temu. Panowie obecnie są w wybornej studyjnej, ich ostatni album Solitude In Madness to rzecz, którą z miejsca można nazwać klasykiem. Muszę przyznać, że takiej radochy z grania nie wyłapałem u nich od dawien dawna!

HEILUNG. Międzynarodowy neofolkowy projekt przypadł do gustu słuchaczom muzyki ciężkiej przez swój wyjątkowy, nawiedzony klimat, oraz niesamowitą oprawę wizualną. Wiadomo, że w przypadku takich zespołów diabeł tkwi w szczegółach, pogańskie bóstwa pląsają wokół ognia, a od przywołania wszelakiej maści demonów tylko jeden krok. Piękne to, niepokojące i w jakiś niewytłumaczalny dźwiękowy sposób łączące z pierwotną (nie tylko ludzką) naturą.

OBITUARY. Powstali w pierwszej połowie lat 80-tych, jeszcze jako Xecutioner, stawiając fundamenty pod death metal do spółki z Death, Possessed, Morbid Angel czy Deicide. W tym roku set muzyczny miał składać się z utworów z debiutanckiego krążka Slowly We Rot, na chwilę obecną jednak nie odnotowałem informacji, jakoby w przyszłym roku panowie mieli odtworzyć ten pomysł.

MGŁA. Jeden z najbardziej rozchwytywanych i szeroko komentowanych zespołów, obecnie nie tylko na polskiej scenie black metalowej. Mgła zeszłorocznym Age of Excuse pokazała, że wyborny Exercises In Futility nie był poprzeczką, do której nie dało się doskoczyć. Koncertowo miałem okazję zmierzyć się z nimi dość dawno, acz wspominam ich występ jako na swój sposób oczyszczający. Tym chętniej zobaczę ich między kapelami jakże odmiennymi stylistycznie.

KATATONIA. Obcowanie se świetnym, żywiołowym City Burials już za mną i trzeba przyznać, że nowy album zaostrzył apetyt na koncertowe szaleństwo jakie pod sceną widziałem na ich występie już dwukrotnie. Katatonia to jeden z moich najukochańszych zespołów, zajebiście się cieszę, że smutasy wrócą do naszego kraju!

ORANSSI PAZUZU. Fińscy psychodeliczni black metalowcy jawią mi się jako grupa, która niesamowicie odświeża czarcie patenty wysyłając je strumieniem narkotycznej świadomości poza utarte ramy i schematy. Nic dziwnego, że trafili na okładkę ostatniego Noise Magazine. To jeden z najciekawszych i najlepszych ekstremalnych zespołów ostatnich lat, którego transfer do giganta jakim jest Nuclear Blast nie stępił kreatywności.

WITCHCRAFT. Pyszna mieszanka inspiracji doom metalem i occult rockiem, sprawia, że ten młody, acz brzmiący bardzo retro zespół szybko znalazł sobie grono oddanych fanów i podobnie jak Oranssi Pazuzu znalazł się pod skrzydłami Nuclear Blast. Dobrze, że obecnie mamy na scenie takie grupy jak Graveyard, Blues Pills, Kadavar czy właśnie Witchcraft. Niby podróż w czasie, a jednak powiew świeżości.

MOTANKA. Ukraiński folklor w metalowym opakowaniu. Grupa wygrała w 2018 w Wacken Metal Battle, co przyspieszyło podpisanie kontraktu z dobierającym od ładnych paru lat naprawdę świetne zespoły Napalm Records. Śpiewają w ojczystym języku, spodobają się także fanom doom metalowych walczyków. Cieszy, ze Mystic Festival ponownie będzie nas chciał zapoznać z mniej znanymi i wartymi sprawdzenia kapelami.

BAEST. Współczesny techniczny death metal w tej bardziej brutalnej odsłonie. Na szczęście bliżej chłopakom do zapatrzenia w złowrogie melodie rodem z kawałków Morbidów, Deicide czy Nile niż do bezmyślnego slamowego łomotu. Nie do końca jeszcze słyszę element wyróżniający ich na tle innych grup, ale za samą techniczną pogoń należy im się uznanie. No i za należenie do rodziny legendarnego Century Media, a jakże!

INFECTED RAIN. To jeden z tych zespołów z wokalistką, któremu stylistycznie dość blisko do estetyki Jinjer. Mołdawska grupa lubi core’owe łamańce, a wokalistka o jakże uroczej ksywie Lena Scissorhands ma kawał wydzierającego się wokalu. Choć ciągotek do progresywnego czy też djentowego łojenia też im nie brak. Czekam na wspólne collabo z Tatianą i Alyssą z Arch Enemy!

TRUCHŁO STRZYGI. Paskudnicy z tej grupy podobnie jak Gruzja otrzymali od polskiej sceny więcej atencji niż się mogli spodziewać. Strzyga hołduje staremu Venomowi, Hellhammerowi,czy ughowym Celtic Frostom a i słychać, że starty KAT im w czarnych duszach gra. To będzie idealny koncert pod piwko i szluga, oby w wieczorowej porze lub chociaż w jakiejś mocno industrialnej scenerii.

I to by było na tyle, pozostaje czekać z nadzieją, że kapele takie jak Gojira, Mastodon, Devin Townsend czy The Hu ponownie zasilą skład festiwalu!

Stanley

Leave a Reply

google.com, pub-1254610672375848, DIRECT, f08c47fec0942fa0
%d bloggers like this: