google.com, pub-1254610672375848, DIRECT, f08c47fec0942fa0

RECENZJA: UCIECZKA | Spontaniczny zryw czy wykalkulowana akcja?

RECENZJA: UCIECZKA | Spontaniczny zryw czy wykalkulowana akcja?
Reklamy

Zajawka nowego serialu produkcji HBO z miejsca przypadła mi do gustu ze w względu na obsadę. Zarówno aktorskie poczynania Domhnala Gleesona jak i Merritt Wever staram się śledzić uważnie. Cieszy mnie, że po świetnej kreacji w Niewiarygodnym charakterystyczna Wever znowu dostała kreację na pierwszym planie w serialu, który potencjalnie ma szansę przyciągnąć przed ekrany całkiem sporo widzów.

Produkcja ma znak jakości samej Phoebe Waller-Bridge, odpowiadającej za sukcesy Fleabag czy Killing Eve. W Ucieczce mamy ją zobaczyć w późniejszych odcinkach (do tej pory zostały wyemitowane trzy). Scenariusze dostarczyła Vicky Jones (także Killing Eve), natomiast za reżyserię odpowiada zaprawiona w serialowych bojach Kate Dennis (Fear The Walking Dead, Opowieść podręcznej, GLOW, Preacher). Z połączonych przez panie sił wyszła (do tej pory) opowieść na poły będąca komedią romantyczną, na poły będąca lekkim thrillerem/dramatem. Zostajemy bowiem wrzuceni w sam środek nudnego jak flaki z olejem życia Ruby i mającego na swoim koncie jakieś głębsze przewinienie Billy’ego, którzy lata temu obiecali sobie, że jeśli wzajemnie zgodzą się na propozycję ucieczki to do niej dojdzie. Szybko okazuje się, że przez lata bohaterowie się zmienili, a ich intencje są nie do końca szczere…

Ruby to postać ustawiona w życiu całkiem nieźle, ma męża i dwójkę dzieci. Billy natomiast to gość bez większego planu na życie, roztrzepany, który, jak można przypuszczać, wciąga w ucieczkę Ruby z nie do końca romantycznych pobudek. Mimo tego pomiędzy aktorami jest niesamowita chemia, ich przeszła relacja, jak i ta tworząca się na naszych oczach wydanie się wiarygodna i kolokwialnie mówiąc „widać, że na siebie lecą”. Dwa dziejące się w pociągu odcinki dobitnie to pokazują, naprawdę bardzo łatwo uwierzyć w rozkręcającą się niespiesznie opowieść o byłych kochankach, którzy w końcu odważyli się razem uciec przed szarym, burym życiem. To że wzajemnie je sobie kolorują wcale nie oznacza, że przeszłość się o nich nie upomni, w końcu Ruby najzwyczajniej w świecie ma rodzinę, a Billy jest wmanewrowany w coś, co jak podejrzewam jest clue całości.

Warto dać serialowi szansę, nawet jeśli początkowo nie chwyci się jego „flow”. Dobrej, acz refleksyjnej rozrywki nam teraz jak najbardziej potrzeba i mimo, że całości jeszcze nie widziałem na zachętę strzelam taką a nie inną ilość punktów. Na HBO odcinki pojawiają się co tydzień w poniedziałek, a łącznie będzie ich zaledwie 7 (jeszcze nie wiemy czy to rzecz limitowana, czy będzie kolejny sezon). Bawię się całkiem dobrze, parka jest urocza, a co wyniknie z całej ucieczki i na ile samo jej podjęcie było rozsądnym rozwiązaniem dowiemy się w finale.

8/10

Stanley

Leave a Reply

google.com, pub-1254610672375848, DIRECT, f08c47fec0942fa0
%d bloggers like this: