Reklamy
google.com, pub-1254610672375848, DIRECT, f08c47fec0942fa0

ZESTAWIENIE | Zombie, które ryją banię zbyt mocno

ZESTAWIENIE | Zombie, które ryją banię zbyt mocno
Reklamy

Postać żywych trupów jest z nami odkąd Victor Halperin postanowił ukazać je w swoim filmie „White Zombie” w roku 1932. Początkowa fascynacja szybko nabrała monotonni przez co wymusiło to u twórców coraz to większe eksperymentowanie. Wielu ukazywało apokalipsę z innych perspektywch, w innych miejscach i z innego powodu, wielu jednak poszło o krok dalej dodając do swojego filmu coś „ekstra”. Tym czymś jest zryty beret i zbyt bujna wyobraźnia, która w wielu produkcjach dała się poznać. Które żywe trupy ryją banię bardziej niż inne? Zobaczcie sami!

W tym tekście nie przedstawię Wam wszystkich filmów, jakie podczas seansu zryły mi banię, jednak pokażę Wam te, na które na pewno warto zwrócić uwagę… lub nie. Zdecydowanie w wymyślnych i nad wyraz dziwnych scenariuszach prekursorami są produkcje od Tromy, Full Moon Features czy The Asylum. Każdy tytuł stworzony przez te studia to pożal się boże gniot, który w zamierzeniu taki miał być i za to te filmy kochamy. No powiedzcie, kto nie oglądał „Toksycznego Mściciela” czy choćby „Sharknada”? No właśnie. Żałowaliśmy tego seansu? Jak najbardziej. Czy dobrze wspominamy te produkcje? I to jak! Jak więc sprawa wygląda z żywymi trupami?

Zombie.Bobry.1

ZOMBIEBOBRY (2014) Na początek coś delikatnego i umiarkowanie zrytego, co podsyci Wasz apetyt na dalszą podróż. Ktoś kiedyś powiedział, że nic go już w życiu nie zdziwi. No i proszę jak bardzo można się pomylić. No bo ludzie… zzombione bobry? Trzeba mieć naprawdę nieźle zrytą banię. Co więcej, film wcale nie jest taki zły… no dobra jest, ale nie aż tak bardzo.

Wystawione na działanie toksyn bobry przemieniają się w krwiożercze kreatury, które zaczynają polować na ludzi. Tak się składa, że do pobliskiej, oddalonej od cywilizacji chatki przyjeżdża zgraja nastolatków chcących się zabawić i upić. Jak to w tego produkcjach bywa wszystko idzie nie tak, a nasi bohaterowie muszą zmierzyć się z zombie bobrami. Jest trochę śmiechu, absurdu i zdecydowanie spora dawka pokaźnego zrycia beretu.

„Czarna Owca” (2006)

Czarna.Owca.1

CZARNA OWCA (2006). Myślicie, że bobry to jedyne zzombione zwierzęta ukazane w filmach? Nic bardziej mylnego. Kolejnym przystankiem zrytości w filmach o zombie jest obraz słodkich, niewinnych i śnieżnobiałych owieczek, które w mig zamieniają się w krwiożercze monstra łaknące ludzkiego mięsa. W odróżnieniu od poprzedniego filmu, „Czarna Owca” to naprawdę genialny film pełen wszystkiego, czego tylko można oczekiwać po tytule – zrytości na maksa!

W znajdującym się nieopodal farmy laboratorium przeprowadzane są tajne eksperymenty mające na celu zrewolucjonizowanie hodowlę trzody. Niestety przez nadgorliwość i impulsywność obrońców praw zwierząt, toksyczna substancja wydostaje się do ekosystemu, przemieniając pobliskie owce w stado krwiożerczych bestii. Czy trzeba coś dodawać? Może na zachętę powiem, że za efekty odpowiedzialna jest ta sama ekipa, która robiła efekty do trylogii „Władcy Pierścieni”. Dokładnie tak, nie inaczej.

Zryte.Ciekawostki.Martwica.Mózgu.1

MARTWICA MÓZGU (1992). A skoro mowa o „Władcy Pierścieni”… Co to byłoby za zestawienie zrytości w filmach o zombie, gdyby zabrakło prawdziwego klasyka wprost od Petera Jacksona? „Martwica Mózgu” to epickość najbardziej porytej bani, jaka tylko istnieje na tej planecie. Wyobrażacie sobie, że film z roku 1992 wciąż cieszy się tytułem najbardziej krwawego (ponieważ zużył największą ilość sztucznej krwi w dziejach) filmu ever!? Gdyby ciekawiły Was inne ciekawostki dotyczącego tego tytułu, zapraszam tutaj

Pogryziona przez małposzczura matka Lionela przemienia się w żywego trupa, co prowadzi do serii naprawdę nieszczęśliwych wypadków. Wydaje mi się, że chyba nie ma sensu przytaczać tutaj zarysu fabuły, bo i tak każdy odwiedzający tę stronę musiał go widzieć przynajmniej kilka razy. Obrzydliwy, poryty do granic możliwości tytuł to uczta dla każdego miłośnika gore w najlepszej odsłonie.

Helldriver

HELLDRIVER. (2010). Film o zombi z Japonii… czy coś więcej trzeba dodawać? A więc opowiem Wam moją historię z tą produkcją. Otóż zakupiłem (legalnie!) na DVD film o ciekawie brzmiącym tytule „Helldriver” widząc na okładce laskę z mieczem i przeczytawszy wcześniej opis spodziewałem się typowej dla tego typu kina akcji-walki. To jak bardzo zostałem zaskoczony, przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Naprawdę lubię dziwne kino, ale nie byłem gotowy na taką jazdę bez trzymanki. Jest sobie film a nagle zombie kobieta w ciąży wyjmuje swoje dziecko i na pępowinie wywija nim jakby miała w ręku nunczako… SAY WHAT!? Właśnie…

W postapokaliptycznej Japonii wraz z grupą sojuszników młoda dziewczyna wyrusza w drogę, by odnaleźć swoją matkę – królową. No i tyle by było ze scenariusza, bo naprawdę jakoby nie była tutaj fabuła, to i tak ilość zrytości w filmie nie pozwoli Wam zapamiętać nawet imienia głównej bohaterki. Bądźcie przygotowani odpalając ten film – nie popełnijcie mojego błędu.

Night.of_.the_.chicken.dead_.1

POULTRYGEIST: NIGT OF THE CHICKEN DEAD (2006). Jakie połączenie gatunkowe wzbudziłoby Waszego wewnętrznego baniorylca do nadmiernej aktywności? Horror z dużą dawką obrzydliwości? Nieeeee. Krwawa komedia pełna absurdu z horrorem pełnym obrzydliwości? Zimno. Krwawa komedia pełna absurdu z horrorem pełnym obrzydliwości i… musicalem? O TAAAAAK! No więc moi drodzy (tutaj werble) pora na ostrą jazdę bez trzymanki!

Toksyczne odpady składowane na starym, indiańskim cmentarzu? Mało Wam? No to w tym miejscu powstaje restauracja fast-food. Teraz każdy klient, który miał okazję spróbować jedzenia z oferty lokalu przemienia się w kurczaka zombie… Naprawdę nie wiem co mogę tutaj jeszcze dodać… to po prostu trzeba obejrzeć, jednak ostrzegam… nie każdy wytrwa do końca.

„Zonbi Asu (2011)

Zombie.Ass.1

ZONBI ASU (2011). Kolejna produkcja prosto z kolebki kraju kwitnącej wiśni, walk sumo i sushi. Dlaczego akurat ten? O tym za chwile. Kto choć raz oglądał japoński horror z nieco niższej półki wie, że dla azjatyckiego twórcy nie ma rzeczy niemożliwych. Wyobrażacie sobie, że w tym kraju powstała trylogia… powtarzam TRYLOGIA o zombie o nazwie „Rape of the Living Dead”? A mimo to w tekście o niej nie wspomniałem… dlaczego? Otóż pomyślałem, że bardziej zainteresuje Was produkcja o zombie z… gówna.

Na wskutek działania pasożyta, ludzie wydalają toksyczne ekskrementy, które później przekształcają się w żywe trupy. Brzmi śmierdząco? Oj tak… poczekajcie jednak na sceny, w których w filmie osobom z pasożytem wychodzi z tyłka… Nie no, nie zdradzę Wam tego smakowitego smaczka 😉

Filmów o zombie jest bardzo, ale to bardzo dużo, a tych zrytych również spotkamy wiele. W tym tekście przytoczyłem tyle, jednak nie oznacza to, że nie napisze kolejnego, traktującego o tym samym. Mam jednak nadzieje, że powyższe produkcje zaspokoją Waszą chęć do zrycia sobie bani na jakiś czas.

Reklamy

iminfectedpl

Dodaj komentarz

google.com, pub-1254610672375848, DIRECT, f08c47fec0942fa0
%d bloggers like this: