google.com, pub-1254610672375848, DIRECT, f08c47fec0942fa0

RECENZJA: KRÓL TYGRYSÓW | Niepotrzebny celebryta

RECENZJA: KRÓL TYGRYSÓW | Niepotrzebny celebryta
Reklamy

Tygrysy są spoko. Wie o tym Ezekiel z The Walking Dead, wie o tym również Joe Exotic – były właściciel wielkiego amerykańskiego zoo. Jednak ten drugi wyróżnia się tym, że jest prawdziwą postacią, o której Netflix postanowił zrobić serial dokumentalny pt. Król tygrysów. I czy faktycznie główny bohater opowieści jest prawdziwym, szlachetnym królem tygrysów, czy bardziej dyktatorem bez litości dla tych dostojnych, wspaniałych dzikich stworzeń? Osobiście uważam, że tygrysy i inne dzikie zwierzęta powinny sobie hasać w swoim naturalnym środowisku, ale czy może Joe faktycznie kochał te wielkie koty i stworzył dla nich mały, ciepły dom? Otóż, może i je kochał, ale tylko na początku…

Przyznam szczerze, że nie znałem za dobrze historii tego człowieka. Cieszę się niezmiernie, że dzięki Netflixowi poznałem jego losy od początku do końca. Nie jestem fanem dokumentów, ale patrząc na jego popularność, dobre opinie ( i memy) postanowiłem dać mu szansę. Wciągnąłem go praktycznie w dwa dni i nie żałuje ani chwili. To epicka opowieść o barwnym człowieku, który szukał celu w swoim życiu. Szukał miłości, zrozumienia, chciał stworzyć coś wspaniałego dla istot, które faktycznie kochał. Niestety, ale wpływ pieniędzy, konkurencja i niezdrowe pragnienie popularności przewróciły mu mocno w głowie. Wiele czynników sprawiło, że człowiek ten zaczął staczać się na samo dno. Leciał na łeb, na szyję, tracąc kontrolę i potęgując swoje paranoje. Niszczył wszystko, zaczynając od biznesu, kończąc na bliskich. A najsmutniejsze jest w tym wszystkim to, że niewinni, cisi bohaterowie tego serialu ucierpiały na tym najbardziej. Tymi cichymi ofiarami są oczywiście zwierzęta. Przymiotnik „cichy” użyłem specjalnie, gdyż Król Tygrysów porusza kwestie ich złego traktowania, ale niestety nie każdy widz to zauważa.

Joe stał się celebrytą. Obecnie znajduje się w więzieniu i czytałem opinie, że nie powinien w nim być. Ludzi piszą petycję, zakładają wydarzenia na facebooku, nie wierzą w jego złe czyny. Nie jestem do końca pewny, czy ich wszystkich się dopuścił, ale jedno wiem na pewno – robił okropne rzeczy swoim „pupilom”. Nie rozumiem, w jaki sposób odbiorcy Króla Tygrysów kibicują jemu, jednocześnie nie stojąc z transparentem „ŚMIERĆ TYGRYSOM”. Są momenty, kiedy ewidentnie widać, jak źle je traktuje. Na to nie ma przyzwolenia, po prostu nie ma. Traktuje je jako rzecz, jako maszynkę do zarabiania pieniędzy. Polecam poprawnie stosować maseczki, zdjąć je z oczu na nos i usta. Trzeba być ślepym, aby nie widzieć tego okrucieństwa. Owszem, tak jak wspominałem – początek serialu daje nam cząstkę jego dobroci i miłych chęci. Opieka nad zwierzętami i stworzenie komuny outsiderów, gdzie każdy czuł się dobrze i otrzymał drugą szansę. Szansę na rodzinę, w której każdy siebie akceptuje. Jest to naprawdę budujące i kibicujemy Joe, ale zachodzimy w głowę jak się to mogło stać, że znalazł się w więzieniu. Z każdym kolejnym odcinkiem jednak widzimy, że to wcale nie jest dobry człowiek. Może i początkowo miał dobre intencje, ale z każda kolejną minutą wprost jest pokazane jakim był szajbusem. Przestało się liczyć dobro zwierząt, złoty środek między ich komfortem, a zarabianiem pieniędzy był nie do osiągnięcia. Popadał konflikt z Carole Baskin, właścicielką ośrodka dla wielkich kotów – Big Cat Rescue. Pragnęła zniszczyć biznes Exotica, przy czym wcale nie była święta, a wokół jej osoby tliły się różne plotki. Relacja z nią doprowadziła do eskalacji paranoi, niezdrowej konkurencji, nienawiści, szantażowania i kto wie – może nawet próby morderstwa? Joe życzył jej śmierci, czy jednak doszłoby do przestępstwa? Dużo faktów o tym świadczy, ale czy groźba słowna miała swoją moc sprawczą? Na to pytanie nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć.

Abstrahując już od kwestii moralnych i odrzucając na chwilę fakt okrucieństwa wobec zwierząt Króla tygrysów ogląda się jak dobry thriller. Twórcy umiejętnie stopniują napięcie. Zaczynają spokojnie, od przedstawienia głównego (anty)bohatera, jego motywacji, kim jest i przede wszystkim – z kim mamy do czynienia. Wprowadzają kolejnych graczy na mapie, głównie Baskin i jej męża, ale również osoby, które mają pomóc naszemu królowi Tygrysów. Ci, którzy mieli być przyjaciółmi, okażą się wrogami. Zaufani ludzie mogą zostać poplecznikami do końca, ale też, gdy sytuacja staje się napięta mogą wbić nóż w plecy. Sytuacji doświadczymy różnych, i pomimo naszego osądu, czy Joe został wrobiony czy nie, czy jest zły czy nie, jedno trzeba mu oddać – to niezwykle barwna postać. I to nie tylko hodowca. To również showman, piosenkarz country, gwiazda własnego reality-show, poligamista, a nawet kandydat na prezydenta USA! Jego kreatywność, obsesja atencji to mieszanka wybuchowa. chętnie przytoczyłbym różne przykłady, ale i tak dużo wam już zaspojlerowałem i polecam przeżyć to samemu. Tym bardziej, że jest jedną z wielu oryginalnych bohaterów tego serialu. Tutaj praktycznie każdy ma nieźle zrytą banię.

Król Tygrysów osiągnął niesamowity sukces, co nie jest takie do końca łatwe w przypadku serialów dokumentalnych. Oglądalnością Domu z papieru nie przebił, ale np. Stranger Things już tak. Kwarantanna to ważny czynnik czemu tak się stało. Na fali tej popularności Netflix wypuścił jeden, dodatkowy odcinek, w którym za pośrednictwem kamerek internetowych przeprowadzany jest wywiad z bohaterami serialu. Co się zmieniało w ich życiu po całej aferze, jakie mają teraz zdanie o Joe i jego praktykach. Może i momentami rozmowy bywają drętwe, a żarty często suche, to jako uzupełnienie spełnia swoją rolę.

A czym sam serial spełnił swoją rolę? Czy uzmysłowił widzom jak działają wielkie, zwierzęce korporacje? Wydaje mi się, że tak. Komentarz na ten temat jest wypowiedziany, może nie do końca wprost, ale jest wystarczająco widoczny. Król Tygrysów to przede wszystkim opowieść o władzy, pieniądzach, niezdrowej obsesji. Jednak między tymi wszystkimi elementami są żywe, dzikie stworzenia. I to widać jak cierpią, jak są uprzedmiotowiane. Ludzie się cieszą jak je widzą, bo to dostojne, piękne zwierzęta. Joe dostał to, na co zasłużył, ale osoby, które miały w tym udział, chociażby jako świadkowie zbrodni nie zostali ukarani. I brakuje ostatecznej kary. I nie róbmy z takich ludzi celebrytów, bo to jest moralnie złe. I wydaje mi się, że nie taki był zamiar twórców. Krytykujmy, osądzajmy, nie celebrujmy. Dajmy żyć tym istotom, które powinny egzystować w swoim naturalnym środowisku. Nie za kratami, bo nikt z z nas za niewinność siedział by nie chciał.

Ponton 8/10

Marcin Ponton Gontarski

Fan kina i seriali. Krążą plotki, że wszystko co jest w odcinkach to obejrzy. Dementuje i po kryjomu ogląda, Zazwyczaj się przyznaje i o tym opowiada. Lubi gadać, nawet nagrywa i wrzuca w formie podcastu na YouTube. Przede wszystkim szuka kreatywności w świecie filmu i telewizji, czegoś nowego, co przyśpieszy bicie jego filmowego serca. W wolnych chwilach ogląda seriale, chodzi do kina i gra na PS4.

Leave a Reply

google.com, pub-1254610672375848, DIRECT, f08c47fec0942fa0
%d bloggers like this: