google.com, pub-1254610672375848, DIRECT, f08c47fec0942fa0

ZESTAWIENIE | Najciekawsi ZAMASKOWANI artyści! (CZĘŚĆ 1)

ZESTAWIENIE | Najciekawsi ZAMASKOWANI artyści! (CZĘŚĆ 1)
Reklamy

Skoro już mamy nakaz noszenia maseczek, przypomnijmy sobie artystów, których sceniczna twórczość opiera się na byciu zamaskowanymi. Część z nich z pewnością znacie i przedstawienie ich jest zaledwie formalnością, lecz znajdzie się tu też kilka mniej znanych enigmatycznych projektów. Których z tych artystów chcielibyście zobaczyć na żywo?

SLIPKNOT. Dziewięciu zamaskowanych osobników bardzo długo ukrywało swoje tożsamości, po dziś dzień znalezienie zwyczajnych zdjęć niektórych członków grupy z Des Moines stanowi niemałe wyzwanie. Ja tam najbardziej lubiłem maski z okresu Vol.3: The Subliminal Verses, za który to album ten zespół totalne pokochałem.

LORDI. O tej fińskiej grupie grającej dość przystępny dla ucha heavy metal zrobiło się głośno dzięki występowi na Eurowizji, której to edycję wygrali. Grupa w zeszłym roku wystąpiła na Pol’and’Rock, miała też wystąpić dla polskich fanów w tym roku, no ale świat się popsuł.

GHOST. Właściwie to wszystkim muzykom poza wokalistą, Tobiasem Forge, udało się po dziś dzień zachować anonimowość, zarówno byłym muzykom jak i obecnym. Ghost bardzo szybko wdarł się do świadomości fanów muzyki rockowej/metalowej oferując muzykę czerpiącą po równo z metalu ekstremalnego, rock’n’rolla jak i szlachetnego popu.

MUSHROOMHEAD. Grupa z całkiem ciekawym, rzekłbym mocno nu-metalowym wizerunkiem i brzmieniem. Niesłusznie porównywani do Slipknot ze względu na wizerunek i działanie w podobnym czasie. Jednak muza zupełnie inna, bardziej wpadająca w groove metal i bujająca wspomnianymi nu-metalowymi patentami.

BUCKETHEAD. Niedoceniony geniusz wypuszczający TONY muzyki rocznie. W charakterystycznej masce i z kubełkiem KFC z napisem FUNERAL na głowie. Wirtuoz w każdym calu, ewenement w rockowym światku. Wielkie uszanowanko dla tego pana!

THE RESIDENTS. Nietuzinkowy wizerunek grupy idzie w parze z dziwaczną muzyką, która jest tak bardzo „ich własną ligą”, że bardziej się nie da. Eksperymentalne to, surrealistyczne, czasem brzmiące jak improwizacja i zabawa z granicą słuchalności. Nie sposób przejść obok nich zupełnie obojętnie, niezwykły performance dźwiękowo wizualny.

GWAR. Szacuneczek za budzące skrajne kontrowersje teksty i wielce charakterystyczne stroje dość obcesowe i zabawne jednocześnie. Muzycznie do mnie średnio przemawiają, ale respekcik za lata działalności się należą! W sumie chętnie bym zobaczył na żywo, to musi być ciekawe doświadczenie.

PORTAL. W sumie to wizerunek Portal byłby mocno groteskowy gdyby nie muzyka przez nich grana. Techniczny death metal, którego słuchanie na dłuższą metę może doprowadzić do szaleństwa. Te dźwięki otwierają łeb w ten najmniej przyjemny sposób i pewne rzeczy są w stanie uświadomić. Z tej podróży można już nie wrócić… A niby to „tylko” muzyka…

HOLLYWOOD UNDEAD. Na przeciwnym biegunie stoją totalnie rozrywkowi panowie z Hollywood Undead, którym udało się tchnąć trochę świeżości w rapcoreowe schematy. Grupie udało się wystąpić w towarzystwie Papa Roach i Nine Ice Kills w Poznaniu nim kilka dni później na całym świecie rozpętało się tegoroczne piekło.

DAFT PUNK. Sądzę, że tych panów nie muszę nikomu przedstawiać. Ten francuski duet jest jednym z najbardziej charakterystycznym ever jeśli chodzi o ukrywanie tożsamości. I to właśnie nimi zamykam część pierwszą mojego zestawienia, gwarantując, że druga będzie równie ciekawa!

Stanley

Leave a Reply

google.com, pub-1254610672375848, DIRECT, f08c47fec0942fa0
%d bloggers like this: