google.com, pub-1254610672375848, DIRECT, f08c47fec0942fa0

ZESTAWIENIE | Najbardziej kontrowersyjne filmy o tematyce religijnej

ZESTAWIENIE | Najbardziej kontrowersyjne filmy o tematyce religijnej
Reklamy

Wiem, że w dobie panującej pandemii można o tym zapomnieć, aaaaale… Mamy Wielkanoc! A to oznacza, że troszkę tu sobie poczytacie o filmach o tematyce religijnej. Nie brak tu dzieł powszednie znanych, ale też takich, które mogły umknąć Waszej uwadze. Zapraszam do czytania!

ŻYWOT BRIANA (Life of Brian, 1979, reż. Terry Jones). Pythoni obśmiewali wszystko i wszystkich zarówno w swoich ubranych w formułę serialu skeczy, jak i w pełnometrażowych produkcjach. W Żywocie Briana obrywają chrześcijańskie dogmaty, tytułowy bohater zostaje omyłkowo uznany za Mesjasza. Twórcy zostali posądzeni o herezję, bluźnierstwa, kpienie z wiary chrześcijańskiej. Mimo tego film odniósł nielichy sukces i jest cytowany po dziś dzień. No i pochodzi z niego utwór Always Look On The Bright Side of Life śpiewany przez ukrzyżowanych.

DIABŁY (The Devils, 1971, reż. Ken Russell). Warto przed seansem tego dzieła zafundować sobie przelot przez polskie dzieło Matka Joanna od Aniołów 1961, bowiem filmy te mają dużo punktów stycznych. Diabły przeszły do historii jako film o „pornograficznej naturze”, nazywany „sadystycznym i zboczonym”, publicznie potępiony przez Watykan. Film traktuje o księdzu, który poszukuje istoty wiary w bólu i rozkoszy seksualnej. Jakby tego było mało duchowny jest obiektem westchnień, że tak to delikatnie ujmę, pewnej zakonnicy. Do dziś jest to rzecz wyjątkowo mocna, uchodząca obok Odmiennych stanów świadomości za najbardziej rozpoznawalny film Russella.

DOGMA (1999, reż. Kevin Smith). Wychodzimy z fabularnego punktu wyjścia, w którym okazuje się, że główna bohaterka (Linda Fiorentino) jest potomkiem samego Jezusa Chrystusa. Do tego ma za zadanie powstrzymać dwa rozrabiające na Ziemi anioły (Ben Affleck i Matt Damon). Do tego dorzućmy czarnoskórego apostoła (Chris Rock), Metatrona (nikt tak jak Alan Rickman), a jako wisienka na torcie Jay i Cichy Bob i George Carlin w roli duchownego. To w tym filmie pojawił się memiczny Buddy Christ i choć obrywa się tu nomen omen religijnym dogmatom to nie sposób tego pociesznego filmu nie lubić. Zdecydowanie jeden z moich ulubionych filmów Smitha!

EGZORCYSTA (The Exorcist, 1973, reż. William Friedkin). Film nagrodzony dwoma Oscarami, jeden z najwybitniejszych i najbardziej autentycznych horrorów w historii. Wyobraźcie sobie widzów oglądających to w roku premiery w kinie. Szok, niedowierzanie, przerażenie, terror. A do tego kontrowersje związane z niektórymi scenami, takimi jak masturbacja krzyżem czy wyzwiska rzucane pod adresem Boga przez opętaną dziewczynkę (Linda Blair). Do tego charakterystyczne i nie tak znowu czarno-białe role księży (Max von Sydow i Jason Miller). Obecnie film ten może i nie ma tak bluźnierczego impaktu, ale wtedy… oj, wtedy rył ludziom baniaki zdecydowanie zbyt mocno.

OSTATNIE KUSZENIE CHRYSTUSA (The Last Temptation of Christ, 1988, reż. Martin Scorsese). A co by było gdyby Mesjasz jednak postanowił zostać zwykłym człowiekiem, a nie zbawicielem ludzkości? Dzieło w reżyserii Scorsese jest jakby jednoczesnym wyznaniem wiary jak i polemizowaniem z tym co od lat figuruje w Piśmie Świętym. Przekaz filmowy jak dla mnie wzbogaca bajeczna obsada: Willem Dafoe jako Chrystus, Harvey Keitel jako Judasz, David Bowie jako Piłat czy Harry Dean Stanton jako Szaweł. Film jest adaptacją powieści Nikosa Kazantzakisa z 1951 roku pod tym samym tytułem.

PASJA (The Passion of the Christ, 2004, reż. Mel Gibson). To jeden z tych filmów który jest mocno konsternujący przez swoją dosłowną brutalność, który niektórzy widzowie wrzucali, uwaga, do tego samego gatunkowego worka co horrory gore (jak Hostel, czy Cannibal Holocaust). Gibson zarzekał się, że chciał z jak największym pietyzmem odtworzyć mękę Zbawiciela, po drodze dość mocno eksponując swoje antysemickie przekonania. Byłem na tym filmie w kinie, podobało mi się użycie oryginalnego języka tamtych czasów, James Caviezel, aktor bardzo wierzący świetnie sportretował Jezusa, ale ja ten film pamiętam ze względu na przedstawienie Szatana i samobójstwa Judasza rodem z filmów grozy.

WIARA CZYNI CZUBA (Religulous, 2008, reż. Larry Charles). Komik Bill Maher z typowym dla siebie przewrotnym, szyderczym podejściem spotyka się z przedstawicielami różnych wiar by przekonać się jak bardzo są zafiksowani na punkcie wiary i Boga. Maher jest obcesowy i bezpośredni podczas swoich podróży do Watykanu, czy Jerozolimy. Ostrzegam jedynie przed jednostronnością produkcji, tu nie ma miejsca na polemikę czy szacunek, choć trzeba przyznać, że produkcja może niejednego zmusić do przemyślenia swoich wierzeń.

IMIĘ RÓŻY (Der Name der Rose, 1986, reż. Jean-Jacques Annaud). Kryminał mroczny, ciężki, balansujący momentami na granicy horroru z udziałem Seana Connery’ego, Christiana Slatera i Rona Perlmana. Akcja dzieje się w 1327 roku, dwóch Franciszkanów bada sprawę morderstwa zakonnika w benedyktyńskim klasztorze. Nie ma wątpliwości, że do tego miejsca zawędrowało zło, a Bóg dawno je opuścił. Film powstał na podstawie powieści Umberto Eco, co ciekawe w 2019 zupełnie bez echa przeszła serialowa adaptacja kontrowersyjnej powieści. Film oglądałem będąc na niego zdecydowanie za młody, kiedy oglądałem go na pełnej świadomce lata później zrozumiałem jak było to mocne.

STYGMATY (Stigmata, 1999, reż. Rupert Wainwright). Całkiem pomysłowy horror, w którym śledzić będziemy losy bohaterki-ateistki (Patricia Arquette), która z przerażeniem zauważa u siebie tytułowe stygmaty. No i naszą ateistką musi się zająć nie kto inny jak duchowny o twarzy Davida Byrne’a. Nie jest to jednak bardziej komercyjna, piąta woda po kisielu Egzorcysty, rzecz niby rozrywkowa, ale poddająca pewne dogmaty w wątpliwość. Zresztą na polskim plakacie do filmu widnieje całkiem chwytliwe hasełko obacz co oni chcą Ci wcisnąć.

KOD DA VINCI (The Da Vinci Code, 2006, reż. Ron Howard). Film stał się cholernie popularny przez to, że jest adaptacją sensacyjnej powieści Dana Browna. Z perspektywy czasu cała trylogia, na którą składają się jeszcze Anioły i demony i Inferno jawi się jako prowokacja rozdmuchana do granic możliwości, ale czy aż tak bardzo bluźniercza? Widziało się znacznie mocniejsze produkcje niż te celujące w teorie spiskowe, które narodziły się w głowie wcześniej dość słabo rozpoznawalnego pisarza. Tak czy siak film był piętnowany tak samo jak książka co nie przeszkodziło mu być kasowym hitem z Tomem Hanksem, Audrey Tautou, Jeanem Reno, Ianem McKellenem, Alfredem Moliną i Paulem Bettanym na pokładzie.

Stanley

Leave a Reply

google.com, pub-1254610672375848, DIRECT, f08c47fec0942fa0
%d bloggers like this: