google.com, pub-1254610672375848, DIRECT, f08c47fec0942fa0

„Nie zwykłem się poddawać dlatego, że ktoś zeżarł nietoperza i zakasłał” – wywiad z MICHAŁEM GOŁKOWSKIM

„Nie zwykłem się poddawać dlatego, że ktoś zeżarł nietoperza i zakasłał” – wywiad z MICHAŁEM GOŁKOWSKIM
Reklamy

Michale, powiedz mi na samym początku, jak samopoczucie, zarówno Twoje jak i najbliższych? Wszyscy zdrowi?

Tak, trzymamy się, nie dajemy kitajskiej zarazie 🙂 U nas, na wsi to jest spokój, ludzi i tak jak na lekarstwo, więc pracujemy w ogródku i patrzymy jak trawa rośnie. Idylla… tylko że świat się składa jak domek z kart.

Czy jako trafny obserwator naszej rzeczywistości, podskórnie czułeś, że taki rodzaj katastrofy może nam się przytrafić?

Nie wiem, czy jestem „trafnym” obserwatorem. Media naukowe i medyczne od lat pisały, że nawyki dietetyczne Azji Południowej są tykającą bombą zegarową, więc teraz mamy tylko potwierdzenie słuszności ich obserwacji. Nie, nikt chyba tego nie przewidział… Natomiast mnie uderza coś innego: jeszcze dwa miesiące temu czytaliśmy o średniowiecznych zarazach z uśmieszkiem politowania na ustach. Ot, jacy głupi ci ludzie byli! Nie myli się, jedli byle co, mieszkali w syfie, podczas epidemii gromadzili się w kościołach. A teraz co? Ano to, że wcale nie jesteśmy lepsi. I to jest najciekawszą, jakkolwiek smutną lekcją.

Masz wśród swoich znajomych tak zwanych preppersów? Odzywał się ktoś do Ciebie obwieszczając coś w rodzaju „a widzisz, mówiłem, że tak będzie”?

Nie, szczerze mówiąc to nie. Wydaje mi się, że nawet do niedawna praktycznie wieszczący, żeby nie rzec: nawołujący do apokalipsy preppersi mocno stonowali swoje buńczuczne postawy. Nie jest łatwo kiedy okazuje się, że zamiast epickich polowań na mamuty w ośnieżonych ostępach Lasku Kabackiego musimy stać przed Biedrą w kolejce po srajtaśmę.

Ostatecznie znacznie bliżej nam do szurającego w kapciach i łażącego w szlafroku Lebowskiego niż Mad Maxa przemierzającego pustkowia. Powiedz szczerze, czy zaistniała sytuacja jest dla Ciebie motorem do pisania kolejnych książek? Twoje powieści stoją ciętym humorem, a mam wrażenie, ze dantejskie sceny, które się obecnie odwalają są idealne do opisania ich w jeszcze bardziej krzywym zwierciadle.

Szczerze mówiąc to dla mnie nie zmienia się dużo – siedzę w domu i stukam, tylko tłumaczenia odpadły. Na pewno jest to ciekawy bodziec, natomiast boję się, że kiedy kurz opadnie to każdy pies będzie d…. szczekać o wielkiej epidemii. Więc nawet jeśli coś wykorzystam, to tylko małe kawałki i obserwacje zachowań ludzkich, a nie całą sytuację. 🙂

Na chwilę obecną możemy się cieszyć SybirPunkiem. Podejrzewam, że nie wszyscy moi czytelnicy wiedzą o co tam chodzi więc może przybliż mi w skrócie swój najnowszy szalony pomysł. Czy to jest według Ciebie powieść, od której można zacząć swoją przygodę z twórczością Michała G.?

Sybirpunk to trylogia bandycko-kryminalna z nutką detektywu, osadzona dystopijnej Federacji Rosyjskiej nie-tak-znów-odległej przyszłości. Główny bohater, Saszka zwany Chudym, ma do odzyskania dług… A przy okazji wplątuje się w kawał niezłej afery polityczno-gospodarczej. Tak, to zdecydowanie najlepsze, co do tej pory napisałem, więc polecam gorąco 🙂

Spotkałem się nieraz ze stwierdzeniami, że praktycznie piszesz non-stop, że teksty Michała Gołkowskiego wylewają się z niego strumieniami i że zdarza Ci się pracować nad trzema-czterema powieściami jednocześnie. Jak to wygląda naprawdę? Twoja doba ma na pewno 24 godziny? Jak wygląda rutynowy dzień tak intensywnie piszącego?

Teraz oczywiście mamy czas taki jak mamy, więc trochę się zmieniło. Natomiast standardowo jest to pobudka parę minut po 6:00, lekkie pożywne śniadanie, kawa. Potem rozgrzewka i runda ćwiczeń. I teraz, w czasach zarazy, to jak siądę koło 8:00, o wstaję o 8:00 wieczorem. 🙂 Oczywiście w międzyczasie jeszcze więcej ćwiczeń, obiad, jeszcze ćwiczenia, spacer… Pomoc uczącej się w domu Zośce, taka prozaika normalnego życia.

A jest czas na pochłanianie popkultury? Na czytanie książek, komiksów, oglądanie filmów i seriali? Może mógłbyś wymienić kilka pozycji, takich żelaznych, najlepiej w klimacie post-apo, które powinno się w tym czasie zamknięcia nadrobić? Może zacznijmy od powieści.

W ramach popkultury gramy rodzinnie w Heroes 3. 😀 Jeśli chcemy nadrabiać klasykę w trakcie czasu takiego w jakim przyszło nam żyć no to wyłącznie Droga McCarthyego.

A czy istnieje jakiś zacny komiks w takiej tematyce, oczywiście oprócz The Walking Dead?

Ojoj z komiksów wypadłem dawno dawno temu… Kiedy je czytałem to o postapo nikt jeszcze nie słyszał 🙂 Natomiast to były czasy kiedy stanie w kolejkach, braki papieru toaletowego i pieczenie chleba w domu oraz uprawa ziemniaków w ogródku były standardem… Nie potrzebowaliśmy komiksów żeby walczyć o życie 😁

Czyli w obecnej sytuacji najlepiej sobie przypomnieć filmy Stanisława Barei? Stopień absurdu niektórych sytuacji wydaje się podobny. Niby wszystko się sypie, nastroje nieciekawe, ale memotwórstwo i uwiecznianie pokręconych sytuacji dawno nie było tak intensywne.

To chyba naturalny ludzki odruch, że widząc coś tak charakterystycznego, staramy się to utrwalić w najbliższej nam, najbardziej nośnej formie. Neron rzekomo grał na lirze patrząc na płonący Rzym, my shitpostujemy obserwując zaranie największego kryzysu naszych dziejów. 🙂

Obserwuję Twoją aktywność w social mediach i wiem, że podobnie jak ja słuchasz ciężkiej, metalowej muzyki. Po pierwsze powiedz mi czy koresponduje ona z Twoim pisaniem, pomaga przy nim, a po drugie wskaż mi kilka soundtracków do apokalipsy 😀

Nie wiem na ile pomaga, na ile przeszkadza – mam swoje fazy i pływam od ciężkiego metalu (death-black-doom-symphonic-thrash-heavy-power) przez ruski rap, aż do synthwave, dark dubstepu, aggrotechu i EBM. W tej chwili złapałem zajawkę na nieśmiertelnego Manowara… I to chyba właśnie ich bym polecił – dobra muza, dodająca energii i werwy na niełatwe czasy. Nie poddawajcie się, nie traćcie ducha – damy radę!

Oczywiście, że damy radę! Może to i głupie pytanie, ale czy jest jakaś postać z Twoich książek, z którą mógłbyś na luzie spędzić domową kwarantannę?

Chudy z Sybirpunka. Na pewno nie nudziłbym się w jego towarzystwie, a nie wątpię, że przy nim nawet coś tak prozaicznego, jak cotygodniowe zakupy, zamieniłoby się w istną epopeję.

Powiedz mi jak wygląda obecnie promocja Twojej najnowszej książki skoro epidemia pokrzyżowała plany pojawiania się w wielu miejscach. Widziałem spotkania online, zaintrygowała mnie też idea Kwarantankonu, konwentu fantastyki także online. Jakie podejmujecie z wydawcą działania by to wszystko się bujało?

Och, możliwości jest masę. Mieliśmy w pełni wirtualną premierę on-line, jesteśmy na szeregu kanałów na FB, stoi strona www… Epidemia to może i koniec świata, ale na pewno nie koniec dobrej literatury, a ja nie zwykłem się poddawać dlatego, że ktoś zeżarł nietoperza i zakasłał. Bardzo silny jest u nas, w całej Fabryce Słów, segment ebooków; teraz pracuję jeszcze nad wersją audio… Będzie się działo, dopiero się rozkręcamy 🙂

A gdyby ktoś chciał zekranizować Twoje powieści to byś się zgodził? Chętnie bym zobaczył adaptację Komornika, choć za cholerę nie potrafię sobie wyobrazić castingu.

Oczywiście! Natomiast miałbym jeden warunek: musiałoby być inaczej niż w książce. Dlaczego? Ano, powód jest prosty – raz już to wszystko widziałem ze szczegółami, nie mam ochoty oglądać tego samego. 🙂

A jakiś polski twórca by według Ciebie podołał? Kiedyś się śmiałem, że historie o Jakubie Wędrowyczu w naszym kraju mógłby dźwignąć Smarzowski. Kto według Ciebie dźwignąłby Gołkowskiego?

Ojej, nie myślę o tym tak. Ja naprawdę jestem tylko zwykłym gościem, który akurat pisze książki… Ale żeby mnie dźwignąć, to ktoś solidny by się zdał, bo to prawie sto kilo żywej wagi 😉

Na koniec powiedz mi jakie aktywności podejmiesz najsampierw jak to wszystko się skończy? Domyślam się, że łapiemy się na Pyrkonie?

Oj, to wszystko zależy od tego, kiedy się skończy. Natomiast będzie trzeba nadrobić zaległości, podpisać książki, spotkać się z każdym… Na pewno będzie to ciekawy rok!

Dziękuję Ci serdecznie za możliwość rozmowy, życzę dużo zdrówka dla Ciebie i najbliższych! Jakaś dobra rada na koniec?

Siedźcie w domu, nie róbcie głupot. Wirus minie, zrobimy ogromną imprezę z tej okazji – szkoda jakby miało was tam nie być. 😀

Stanley

Leave a Reply

google.com, pub-1254610672375848, DIRECT, f08c47fec0942fa0
%d bloggers like this: