google.com, pub-1254610672375848, DIRECT, f08c47fec0942fa0

RANKING: 20 najbardziej obrzydliwych filmów świata

RANKING: 20 najbardziej obrzydliwych filmów świata
Reklamy

Zbliżają się Walentynki, sale kinowe zatkane będą od gawiedzi chcącej obejrzeć jakieś ckliwe pierdy, ewentualnie soft porno od Blanki i spółki, względnie biopic naszego polskiego Mercury’ego. Także jest w czym przebierać i powodów by zostać w domu jest co niemiara. Z tej okazji chciałbym się cofnąć do zamierzchłej przeszłości i przypomnieć Wam zmodyfikowane, odświeżone zestawienie bardzo zrytych, zdecydowanie zbyt mocno filmów, które z jednej strony trudno jest polecić z czystym sumieniem, z drugiej, przynajmniej część z nich wypada znać bo w chorej sztuce też można znaleźć wiele symboli, metafor i sygnałów piętnujących nas jako gatunek. Każdy z tych filmów jest przecież pracą sztabu ludzi za nich stojącymi, pytanie brzmi czy to oni mają nierówno pod kopułą, czy to z nami jest coś nie halo, skoro przeżywamy zmyślone, zagrane, nakręcone i następnie emitowane w kinach bądź sieci wytwory ludzkiej wyobraźni. Które z tych filmów odważyliście się obejrzeć?

20.FRONTIERE(S) (2007, reż. Xavier Gens). Zatrzymamy się przy niej na chwilę we Francji, powstają tam naprawdę chore film! Tematem tego filmu są neonaziści kanibale, dodajmy do tego kobietę w ciąży, której dziecko ma przedłużyć żywot rodu owych stworów. Brzmi idiotycznie i jest idiotyczne. Ale twórcy prześcigają się w pokazaniu na ekranie bardzo topornego gore więc maniacy takich rzeczy powinni się ucieszyć. Stanowczo nie jest to dobry film, ale ze względu na swoją zawartość przemocy i gore pojawić się tu musi!

19.RÓŻOWE FLAMINGI (1972, reż John Waters). Cóż tu dużo mówić, film opowiada o dwóch klanach konkurujących ze sobą o miano najbardziej obrzydliwego. No i się prześcigają kto bardziej ryjącą czerep manianę odwali. Waters swoim osobliwym transgresywnym filmem zyskał niesławny rozgłos w branży filmowej. Jeśli myślicie, że ludzie są zdolni do wszystkiego, to obejrzyjcie ten film, stwierdzicie, że nie mieliście pojęcia, co kryje się pod pojęciem wszystko.

18.POULTRYGEIST: NOC KURCZĘCICH TRUCHEŁ (2006, reż. Lloyd Kaufman). „Paszkwil” wymierzony w restauracje typu KFC. Tak to jest jak się buduje bar szybkiej obsługi w miejscu starego cmentarza Indian. Ich duchy przejmują ciała kurcząt i zaczyna się istna masakra z udziałem ludzi i zombie-drobiu. Wygląda to wszystko mega archaicznie a powstało ledwie 8 lat temu. Nie da się odmówić specyficznego uroku i trafnego komentarza wobec sieci niezdrowego żarcia. Plus elementy żywcem wzięte z musicalu, to dla Tromy dość charakterystyczny element przewijający się w niejednym filmie.

17.ANTYCHRYST (2009, reż Lars von Trier). Tym razem Lars przeszarżował. Pod przykrywką opowieści o przeżywającym kryzys po śmierci dziecka małżeństwie, pokazał nam gadającego lisa, krwawy wytrysk i zbitych psychicznie bohaterów. Plus bardzo graficzne i szczegółowe widoki genitaliów. Gdzieś mi uciekło z pewnością bardzo ważne i artystyczne przesłanie tego dzieła. Taki nie do końca udany eksperyment acz lubiany przez część widzów. Albo nie dorosłem do takiego mistycyzmu, albo diabeł (przepraszam, Antychryst) tkwi w szczegółach.

16.TOKYO GORE POLICE (2008, reż. Yoshihiro Nisihimura). A ten film jest bękartem wszystkiego co najbardziej nasty w Japonii w klimacie kultowej Martwicy mózgu. To co tu się dzieje przekracza wszelkie granice dobrego smaku i absurdu, miks szybkostrzelnego gore z japońskimi odchyłami, to nie wróży nic dobrego. Ale jak ktoś lubi siekaninę połączoną z litrami posoki to łyknie bez popity i zaliczy do miana klasyków.

15.CHIRURGICZNA PRECYZJA (2012, reż. Richard Bates Jr). Sporo krwawych ładnych wizji i świetnie dobranych kolorów. Ten filmowy eksperyment to chore fantazje głównej bohaterki marzącej o karierze chirurga. Znamienne jest tu pojawienie się MILF-owatej Traci Lords i ekscentrycznego Johna Watersa, równie uroczych Różowych flamingów. Makabra, groteska,i obrzydlistwa w cudnej formie. Endżoj!

14.ICHI THE KILLER (2001, reż. Takeshii Miike). Reżyser nie bez przyczyny nazywany jest „japońskim Tarantino”. W swojej adaptacji kultowej mangi strzela na lewo i prawo groteskowymi obrazami eliminacji każdego, kto stanie na drodze głównego bohatera poszukującego szefa Yakuzy i 300 milionów jenów. Problem w tym, że sadystyczny Kikihara jest w gruncie rzeczy postacią, którą mimo wrodzonego okrucieństwa się bardzo lubi. No badass, któremu Maczeta mógłby buty czyścić!

13.GUROTESUKU (2009, Kôji Shiraishi). Łatwiej Wam będzie znaleźć wpisując „Grotesque”. Choć w sumie to nie polecam szukać bo, im wyżej w tym zestawieniu tym gorzej. Pozostałe pozycje to pikuś przy tym co tu się dzieje. Mamy parkę, która budzi się w piwnicy i mamy sadystę, który zrobi wszystko by się z nimi zabawić. Już plakat zdradza co się będzie działo. Każdy, co wie, cóż znaczy słowo „dimsmember” powinien jakoś na ten film zareagować. Polecam trzymać blisko wiadro, bo wymioty gwarantowane.

12.HOSTEL, CZĘŚĆ II (2007, reż. Eli Roth). Jeszcze więcej absurdu i czarnego humoru i jeszcze więcej krwawej łaźni. Udało się. Eli Roth przebił swój niesławny film drugą częścią. Może tkwi to także w fakcie, że torturowane są tam młode dziewczęta? Tak czy siak film spełnia wszystkie kryteria by tu trafić: wzbudza grymas obrzydzenia na twarzy, szokuje dla samego szokowania, ocieka ludzkimi wydzielinami. Jest tym samym dla swojej serii czym była dla jej twórców Piła 4. Paskudnym ekstremum.

11.PLUJĘ NA TWÓJ GRÓB (1978, reż. Meir Zarchi). Klasyk kina spektakularnej zemsty. Schemat jest prosty i następujący: panna zostaje zgwałcona przez zwyroli, panna ogarnia się po traumie, panna łapie zwyroli i robi z nich sieczkę na różne sposoby. To takie ostrzeżenie, że kobiety wcale słabe nie są i jak się wkurwią to „Run! Forest! Run!” W 2010 doczekaliśmy się rimejku znanego u nas pod tytułem Bez litości. Oba warto zobaczyć, niszczą mózgi w 5 minut!

10.OSTATNI DOM PO LEWEJ (1972, reż. Wes Craven). To się nazywa debiut! Ten film robi wszystko by zaszkodzić widzowi, by zmiażdżyć i zgwałcić jego psychikę. By sprawić by przestał wierzyć w ludzki gatunek. To, że na dzień dzisiejszy jest archaiczny czyni go bardziej autentycznym i przerażającym niż jego nowa wersja z 2009 roku (gra w niej Aaron Paul z Breaking Bad, zapoznajcie się). Narodziny gatunku rape and revenge. Jeśli nie wiecie co to znaczy to sobie wygooglujcie…

9.MEN BEHIND THE SUN (1988, reż. Tun Fei Mou). Film o oddziale 731 przeprowadzającym makabryczne eksperymenty na czym się da w roku 1936. W celu stworzenia broni chemicznej wykorzystywali jeńców, noworodki i zwierzęta. Bez żadnej taryfy ulgowej jest tu pokazane wszystko co najbrutalniejsze i robione ponoć „w słusznej sprawie” przecież. Ten film nie ryje bani, on urywa ją w okolicy kręgosłupa niczym Predator. Jedno słowo opisujące ten niechlubny kinematograficzny wycinek? Rzeźnia.

8.MARTWICA MÓZGU (1992, reż. Peter Jackson). Ślizganie się na wnętrznościach, próba zmiksowania dziecka zombie w mikserze, karmienie trupów zupą, która ścieka im po rozkładających się szczękach, rozrywanie twarzy, wydłubywanie oczu, urywanie kończyn, małposzczur, scena z kosiarką… Wystarczy? Tak w skrócie można zaprezentować najsmaczniejsze obrazki z najlepszej komedii gore ever! I to w reżyserii twórcy Władcy Pierścieni! How cool is that?!

7.MARTYRS. SKAZANI NA STRACH (2008, reż. Pascal Laugier).Widziałem ten film chyba ze trzy razy. Dzieli się właściwie na dwie części, w których cierpienie ludzkie pokazane jest na kilka sposobów. Główna bohaterka nie potrafi przepędzić demonów z przeszłości więc wpada w morderczy szał. Druga z bohaterek pada ofiarą religijnego wręcz eksperymentu… Martyr to po naszemu męczennik, czyli osoba, która w imię wiary zniesie wszelakie prześladowanie i tortury (jak Joanna d’Arc). Trzeba przyznać, że Laugier przygotował fascynujące i kompleksowe dzieło. Co ciekawe w filmie za dużo się nie nagrał, ale jednak w nim wystąpił, niezależny reżyser Xavier Dolan, doskonale znany także polskim fanom kina.

6.NEKROMANTIK (1987, reż. Jörg Buttgereit). W zaistniałych, romantycznych okolicznościach ten bardzo zły film należy obejrzeć z michą popcornu, flaszką i paczką znajomych u boku. Będziecie zrywać boki i zastanawiać z czego zrobiony jest trupi pindol. A jak Wam dobrze wejdzie (he, he) to jeszcze się dwójką doprawicie. Niech żyje miłość poza grobową deskę!

5.SALO, CZYLI 120 DNI SODOMY (1975, reż. Pier Paolo Pasolini). Wystarczy spojrzeć na rok, w którym film trafił do kin, by nieco przychylniej spojrzeć na tak wysoką pozycję w moim notowaniu. Adaptacja powieści Marquisa de Sade ma w sobie te wszystkie okropne czynności jakie ludzi mogą robić ludziom. Jest więc dużo nieestetycznej erotyki na pograniczu pornografii, jest poniżanie i jedzenie ekskrementów. Co ciekawe temu dziełu towarzyszy muzyka zarówno Fryderyka Chopina jak i Ennio Morricone. Po dziś dzień trwają dyskusje, czy niesławny film Pasoliniego jest odzwierciedleniem jego mizoginistycznej natury, czy agresywnym w wyrazie, acz jednak protestem wytoczonym całemu gatunkowi ludzkiemu.

4.CANNIBAL HOLOCAUST (1980, reż Ruggero Deodato) Reżyser musiał dowieść, że ekipa filmowa przeżyła ten filmowy koszmar, i to przed sądem. Na planie mordowane były zwierzęta, by nadać jeszcze większego naturalizmu temu paskudnemu dziełu. Opowiada ono o grupie badaczy, którzy zapuszczają się do amazońskiej dżungli, w której żyje plemię kanibali. Cannibal Ferox nie jest powiązany z tym filmem fabularnie, jak wieść gminna czasem niesie. Natomiast The Geeen Inferno Eliego Rotha jest w dużej mierze hołdem dla „arcydzieła” Deodato. Co ciekawe w filmie jest bardzo… przyjemna dla ucha ścieżka dźwiękowa.

3.LUDZKA STONOGA 2 (2011, reż. Tom Six). Od zwyrola dla zwyroli chciałoby się rzec. Chyba tylko naprawdę ostro popaprani mogą odczuwać satysfakcję oglądając to torture porn (yup, dałem 7/10). W przeciwieństwie do filmu, który znajdzie się na miejscu pierwszym, tu nie ma miejsca dla doklejania jakiejkolwiek filozofii. Jedyny punkt wyjścia jest taki, że gość oglądający jeszcze nie tak bardzo hardcore’ową jedynkę inspiruje się pokręconym doktorem i chce stworzyć własne zwierzątko. Na tle dwójki jedynka wypada jak spacer po parku, a trójka to całkiem niezła komedia.

2.ZŁOTA RĘKAWICZKA (2019, reż. Faith Akin). Niemiecki reżyser (W ułamku sekundy, Głową w mur, Na krawędzi nieba, Soul Kitchen) stworzył obraz, przy którym uderzający w artystyczne, filozoficzne, a przy tym żartobliwe tony Dom, który zbudował Jack von Triera jest niczym familijna komedyjka. Case study jest właściwie to samo – to historia seryjnego mordercy prostytutek, który szlaja się po zapomnianym przez Boga pubie zwanym Der Goldene Handschuh (czyli tak jak w tytule – Złota Rękawiczka). Fritz Honka (świetnie ucharakteryzowany i przerażająco wiarygodny Jonas Dassler) z wyrachowaniem sprasza do siebie lokalne prostytutki, by tam w mało finezyjny sposób je mordować. Zapytacie jakie wartości na celu może mieć ten film? Ano taki, że otoczenie w jakim przychodzi nam żyć weryfikuje nas jako ludzi, potrafi spaczyć nam charakter, odczłowieczyć i uczynić chodzącymi bestiami. Tu nie ma miejsca na półśrodki, reżyser nominowany do Oscara za najlepszy film nieanglojęzyczny (W ułamku sekundy) nie ogląda się na nic, gra we własnej lidze i ryje czerep bezkompromisowością i wylewającym się z ekranu smrodem. Oglądacie na własne ryzyko.

1.SRPSKI FILM (2010, reż. Srdjan Spasojević). To zdecydowanie jeden z najbardziej wstrząsających filmów w historii kinematografii. W ciągu niemal dwóch godzin zobaczycie tu pedofilię, nekrofilię, wszelakie seksualne zboczenia, a wszystko to oczywiście w imię sztuki. Główny bohater, ex-gwiazda filmów dla dorosłych Miloš (Srdjan Todorović) skuszony wizją szybkiego zarobku ponownie angażuje się w biznes porno. Za projektem stoi tajemniczy reżyser Vukmir (Sergej Trifunović), który chce stworzyć film XXX jakiego świat jeszcze nie widział… Produkcja została zbanowana w wielu krajach, jest w pełni profesjonalnie zrealizowana ze świetną, hipnotyczną ścieżką dźwiękową (autorem jest całkiem popularny w Serbii Sky Wikluh). Czy jest to szokowanie dla samego szokowania? Reżyser tłumaczył się z nagromadzenia obrzydliwości metaforyzowaniem swojego kraju, ujętego w filmie jako zepsutego i zdegenerowanego. Wydaje mi się, że stety/niestety jest to jedna z pierwszych produkcji, która przychodzi nam do głowy kiedy myślimy o serbskiej kinematografii… Cel osiągnięty, panie Spasojević.

Stanley

Leave a Reply

google.com, pub-1254610672375848, DIRECT, f08c47fec0942fa0
%d bloggers like this: