Reklamy
google.com, pub-1254610672375848, DIRECT, f08c47fec0942fa0

THE BEST OF 2019: Najlepsze polskie filmy ubiegłego roku

THE BEST OF 2019: Najlepsze polskie filmy ubiegłego roku

Może Wam się wydawać, że z polskim kinem to jednak nie za dobrze jest, w kinach same szroty, a Ponton płacze po kątach. Nic bardziej mylnego, polskie kino nie zamierza złożyć broni na rzecz kiepskich komedii romantycznych, wulgarnych wyziewów Vegi, czy przeciętnych bio historycznych. Serce polskiego kina bije obecnie w produkcjach niezależnych, których w multipleksach że świecą szukać. Nic dziwnego, że dominują produkcje, które mogliście przeoczyć oraz ryjące łeb dziwne projekty. Przyjrzyjmy się im bliżej!

8.CÓRKA TRENERA (reż. Łukasz Grzegorzek). Jak Wam fabuła nie sądzie zupełnie go zawieście oko na Jacku Braciak, bowiem facet tutaj swoją rolę życia ma. To jest produkcja, która nie zawojuje na kartach historii jakoś szczególnie wiele, jak lubicie kino nieśpiesznie, raczej nie szukające potężnego odzewu to to jest film dla Was. Dramat obyczajowy do jednorazowego przytulenia. No i fajnie.

7.(NIE)ZNAJOMI (reż. Tadeusz Śliwa). Łatwo się obruszyć, że to ledwie rimejk Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie, wierzcie mi jednak na słowo, że oryginał oglądałem dzień wcześniej i oba filmy oddalają się od siebie z minuty na minutę. Film w reżyserii pana Śliwy to jednak grzebanie w telefonach naszych rodaków, film uwypukla nasze uprzedzenia, szydzi z hipokryzji i dwulicowości i jest niesiony na plecach przez Maję Ostaszewską. Tragikomedia, tragifarsa, z jedej strony rzecz broniąca się jako rozrywka, z drugiej uderzająca w ambitne tony, lecz bez usilnego moralizatorstwa. Ze spotkania w gronie znajomych w sumie nikt nie wychodzi z czystą kartą, a jednak do niemal wszystkich czuje się albo sympatię, albo przynajmniej zrozumienie. A w polskich filmach coraz częściej mamy bohaterów bez kontekstu i motywacji. Może to i odgrzany kotlet, ale smaczny i wart Waszej uwagi.

6.PAN T. (reż. Marcin Kryształowicz). Rola życia Pawła Wilczaka? Niewątpliwie. Film spotkał się z dość mieszanym odbiorem, lecz niewątpliwie pozostaje ciekawostką godną uwagi. Pan T. funkcjonuje w powojennym środowisku stolicy powstającej z kolan, a na swojej drodze spotyka ekscentryków takich jak on sam. Czy film jest dziełem straconej szansy, o tym zdecydujcie sami, dla tych co na polskich absurdach zęby zjedli może być to produkcja bez pazura, natomiast w dobie paskudztw typu Futro z misia to całkiem zjadliwy kawałek polskiej kinematografii.

5.SUPERNOVA (reż. Bartosz Kruhlik). Podobno nic nie dzieje się przypadkiem, a przeznaczenie jest nam zapisane w gwiazdach. Debiut Kruhlika to film o przyczynach i skutkach, wydarzeniach, których ciąg potrawi strawić i wypluć przypadkowe ofiary. Coś dramatycznego połączy pewnego polityka, policjanta i zwykłego mieszkańca wsi odbijając się szerokim echem na całym otoczeniu. 80 minut filmu skoncentrowanego na tym by widz siedział jak na szpilkach, bez efekciarstwa, tanich heheszków i szukania taniej kontrowersji. Bez produkcyjnych bajerów, nagminnego product placementu i znanych twarzy można zrobić mocny film, Supernova jest tego najlepszym dowodem.

4.WILKOŁAK (reż. Adrian Panek). Misz masz gatunkowy, czerpiący z konwencji horroru, dramatu, ale też baśni. Bohaterami są dzieciaki, które przeżyły koszmar obozu zagłady, umieszczone w prowizorycznym domu dziecka w głębi lasu. Szybko okazuje się, że niebezpieczne zwierzęta kryją się w mroku i tylko czekają by zaatakować. Brzmi prosto? Film nie stroni od metafor i uciekania od dosłowności, produkcja, którą zaopiekowało się Velvet Spoon udowadnia, że czasem i polski twórca wie jak zbudować ekranową grozę. Dziwny i intrygujący i przede wszystkim niosący dreszczyk emocji.

3.MOWA PTAKÓW (reż. Xawery Żuławski). Film zrealizowany na podstawie scenariusza nieżyjącego już, kontrowersyjnego reżysera Andrzeja Żuławskiego, którego realizacji podjął się jego syn. Z filmem tym jest dokładnie jak z twórczością grupy Coma, dla jednych będzie to okrutny ponad dwugodzinny bełkot, rozkrzyczany przerost formy nad treścią, dla innych rzecz z pogranicza filmowego catharsis, po obejrzeniu której poczują się oświeceni. Festiwale odrzucały, przygarnął Netflix, a dystrybuował lubujący się w dziwacznych produkcjach Velvet Spoon.

2.MONUMENT (reż. Jagoda Szelc). Pani reżyserka to jest delikatnie mówiąc wystrzelona w kosmos nawet bardziej niż rodzinka Żuławskich. Film ten sami twórcy traktują jako specyficzne aktorskie „zaliczenie”, bardziej projekt, performance, koncept sam w sobie jest mocno surrealistyczny i podatny na dowolną interpretację. Wieża. Jasny dzień trzymała się podszeptów oderwanej od zgiełku miasta natury, Monument zaś przenosi widza w głąb czegoś niedającego się sprecyzować. Piekło to już, czy jego przedsionek? Narkotyczna wizja? Zbiorowa halucynacja? Nie szukajcie odpowiedzi w treści ani formie, szukajcie jej we własnej głowie. Całkiem możliwe, że wszystkie odpowiedzi są poprawne. Albo żadna.

1.BOŻE CIAŁO (reż. Jan Komasa). Możecie śmiało uznać, że to zachowawczy wybór, nie będę się spierać. Bartosz Bielenia dał tu tak niezwykły popis aktorski, że aż chciało by się w niego rzucać nagrodami wszelakimi. Historia chłopaka, który uciekając od codziennej patologii skrywa się za murami kościoła jest na przemian zabawna, dołująca, refleksyjna i wstrząsającą. I na moje oko daleko jej do banałów, które serwuje nam kino obyczajowe. Film nie rozgrzesza nikogo, ale też nie wskazuje winnych drżącym palcem. Widz zostaje sam na sam z oceną sytuacji, za co chwała reżyserowi. Cieszy nominacja do Oscara, cieszy bardzo, trochę szkoda, że zasłużenie sprzątnie mu ją sprzed nosa Parasite.

Reklamy

Stanley

Dodaj komentarz

google.com, pub-1254610672375848, DIRECT, f08c47fec0942fa0
%d bloggers like this: