google.com, pub-1254610672375848, DIRECT, f08c47fec0942fa0

RECENZJA: OUTSIDER | Dobry start adaptacji prozy Stephena Kinga od HBO?

RECENZJA: OUTSIDER | Dobry start adaptacji prozy Stephena Kinga od HBO?
Reklamy

Plan rozpieszczania fanów Stephena Kinga cały czas nie ulega zmianie. Jeszcze stosunkowo niedawno mieliśmy okazję oglądać na dużym ekranie film pt. Doktor Sen oraz w domowym zaciszu Castle Rock, a już teraz zadebiutowała kolejna pozycja. Po obejrzeniu pierwszego odcinka odczułem klimat Detektywa, po drugim czułem zaskoczenie pewnymi elementami, ale również obawę, że po interesujący starcie serial finalnie poniesie fiasko. Przed nami jeszcze 8 epizodów, więc nie snujmy pesymistycznych proroctw i skupmy się na tym, co oferują nam dwa, pierwsze odcinki tej produkcji.

Pomysł wyjściowy Outsidera jest niezwykle prosty. Otóż, w małym miasteczku dochodzi do brutalnego morderstwa 11-letniego chłopca. Głównym i w zasadzie pewnym oskarżonym jest trener footbolu, Terry Maitland (Jason Bateman). Wszystkie dowody wskazują na niego – dosłownie. Mamy świadków, którzy widzieli mężczyznę całego we krwi, nagrania z kamer oraz jego DNA na miejscu zdarzenia. Prostą, wydawać się mogło sprawą zajmuje się Ralph Anderson (Ben Mendelsohn), który podchodzi do niej aż za bardzo osobiście. Z oskarżonym się znają, a detektyw cały czas nie pogodził się ze stratą syna, którego trenował właśnie Terry. Mając twarde dowody aresztuje mężczyznę podczas meczu na oczach całego miasteczka. Jednak czy faktycznie ów człowiek jest winny? Czy policjant nie dokonał pochopnego osądu i sprowadził na niego niepotrzebny lincz? Okazuje się, że pojawiają się dosyć wiarygodne informacje, które mogą świadczyć o jego niewinności.

Zaczyna się jak rasowy kryminał, chcący być nieco następcą Detektywa. Szukanie prawdy, sprawdzanie tropów, gęsty klimat i interesująca sprawa kryminalna. Ben Mendelsohn, który ostatnimi czasy gra drugoplanowe role wrednych typów w garniturach, w Outsiderze wysuwa się na pierwszy plan. I również gra wrednego typa, ale tym razem nie jest antagonistą, ale człowiekiem z bagażem doświadczeń i twardym, bezkompromisowym gliną. Jest nieprzyjemny, ale wszystkie jego, może i gwałtowne decyzje są podejmowane w dobrej wierze, aby złapać zwyrodnialca. Owszem, traktuje sprawę bardzo osobiście, ale kibicujemy mu i rozumiemy go. Wspomnienie o utracie syna i wszystko co robi to próba pogodzenia się z niewyobrażalną stratą. Ben stworzył złożoną postać, mającą świadomość, że jego działania są uwarunkowane osobistymi pobudkami, które potem próbuje naprawić. Chce znaleźć faktycznego sprawcę, nie iść na skróty, szuka sprawiedliwości i aby kolejnego dziecka nie spotkała podobna krzywda. I brawa dla scenarzystów, że nie stworzyli typowego policjanta, który pije na umór i zdradza swoją żonę. Jest po prostu doświadczonym stróżem prawa, który stracił coś najważniejszego w życiu i próbuje normalnie funkcjonować, nie staczając się na samo dno.

Jason Bateman równie pokazał się od dobrej strony. Jego minimalistyczna, oszczędna w słowach rolach jest również bardzo wiarygodna. Warto również wiedzieć, że pełni on również funkcje reżysera serialu. Ostatnio aktorzy, znani głównie z komediowych ról próbują swoich sił jako twórcy dużo poważniejszego kina. Wpierw zaskoczył widzów John Krasinski swoim filmem Ciche miejsce, następnie Ben Stiller zafundował nam rewelacyjny serial Ucieczka z Dannemory. Teraz do tego grona dołącza Jason Bateman, który ma już pewne doświadczenie na podobnym stanowisku – był jednym z reżyserów Ozark. Natomiast w Outsiderze stworzył wraz ze sztabem operatorów, montażystów i dźwiękowców bardzo solidnie nakręconą produkcję. Kamera często obserwuje coś z boku, jakby była cichym obserwatorem całej historii. W pamięci utkwiła mi świetna scena, podczas której widzimy jak matka zamordowanego chłopca radzi sobie ze stratą. Czuje się jej ból, gdy nieruchoma kamera w ciszy rejestruje jak w spowolnionym tempie kobieta daje upust swojej bezsilności. Jak wszystkie emocje wybuchają i nie trzeba niczego dopowiadać, obraz przekazuje nam wszystko, nie potrzeba do tego niepotrzebnych słów. Świetna reżyseria i efekt całej ekipy. Bardzo sprawne połączenie kryminału oraz dramatu ludzkiego.

Nie mniej jednak mam duże obawy w jakim kierunku pójdzie serial. Jest to produkcja oparta na książce Stephena Kinga, a jak powszechnie wiadomo pisarz bardzo lubi wtrącać wątki paranormalne. Jako rasowy kryminał Outsider spełnia swoją funkcję, jednak wprowadzenie wątków meta może spowodować, że produkcja wywali się na pysk i nikt nie będzie pamiętał o jej dobrych początkach. Już pewne elementy zaczynają się nieśmiało pojawiać, więc na pewno będą się działy rzeczy dziwne i nie do końca wytłumaczalne. Mam jednak nadzieję, że twórcy znajdą pomost między kryminałem, dramatem, a sci-fi/horrorem. Po pierwszych dwóch odcinkach jestem bardzo pozytywnie nastawiony i mam nadzieję, że przez cały sezon moje odczucia się nie zmienią.

Marcin Ponton Gontarski

Fan kina i seriali. Krążą plotki, że wszystko co jest w odcinkach to obejrzy. Dementuje i po kryjomu ogląda, Zazwyczaj się przyznaje i o tym opowiada. Lubi gadać, nawet nagrywa i wrzuca w formie podcastu na YouTube. Przede wszystkim szuka kreatywności w świecie filmu i telewizji, czegoś nowego, co przyśpieszy bicie jego filmowego serca. W wolnych chwilach ogląda seriale, chodzi do kina i gra na PS4.

Leave a Reply

google.com, pub-1254610672375848, DIRECT, f08c47fec0942fa0
%d bloggers like this: