Reklamy

THE WORST OF 2019: Najgorsze polskie filmy ubiegłego roku

THE WORST OF 2019: Najgorsze polskie filmy ubiegłego roku

Ah, polskie kino w 2019 bardzo mnie zaskoczyło i to wcale nie w tym pozytywnym sensie. Polscy Szybcy i wściekli, dwa polskie filmy o walkach na ringu i próba stworzenia polskiego Disney Channel. I oczywiście kolejne twory Patryka Vegi. A to tylko wierzchołek tej góry odchodów. Nie wiedzieć czemu obejrzałem całkiem sporo tych tytułów i doprawdy – przede mną trudne zadanie, aby je sensownie poukładać. Wynalazłem dla was 9 tytułów, ale z całą pewnością czegoś brakuje i podejrzewam, że jest to Kogel Mogel 3. Nie miałem jednak okazji zobaczenia tego wielkiego dzieła, a chcę być w moim osądzie sprawiedliwy. Jednakże, podjąłem się tego wielce trudnego zadania ułożenia ich od najgorszego do…najgorszego z najgorszych. Oto, przed Wami zestawienie polskich paździerzy 2019 roku!

9. Czarny Mercedes, reż. Janusz Majewski
Pan Łukasz Majewski napisał sobie powieść kryminalną, dziejącą się w Warszawie podczas II Wojny Światowej. Potem wpadł na iście diabelski pomysł, aby własne dzieło zekranizować. Co mogło pójść nie tak? Otóż, całkiem sporo. Reżyser nie podołał zadaniu, wyszedł z tego obraz totalnie nudny, niedopracowany i chaotyczny do tego stopnia, że sprawa kryminalna, która jest wątkiem głównym gdzieś połowie przestała być istotna. Tak mało istotna, że o niej zapomniałem. Bogusław Linda, i reszta gwiazd polskiego kina snuła się randomowo po ekranie, sprawiając, że prawie usnąłem. Trochę pobudzała krążenie krwi kreacja Andrzeja Seweryna, który jest wiarygodny w roli podstarzałego erotomana, ale to zdecydowanie za mało, aby czerpać przyjemność z seansu. Kino dla ludzi desperacko szukujących kryminałów, ale wierzcie – lepiej odświeżcie sobie przygody Herculesa Poirota. A jeśli jesteście ciekawi mojej szerszej opinii, to możecie ją przeczytać TUTAJ .

8. Jak poślubić milionera, reż. Filip Zylber
Komedia romantyczna to gatunek, który powinien być w Polsce prawnie zabroniony. Co prawda, jest już tego dużo mniej niż powiedzmy – 10 lat temu, ale nie zmienia to faktu, że dostajemy takie oblepione błotem perełki. Jak poślubić milionera jest złe przede wszystkim z dwóch powodów – jest totalnie nieśmieszne i bazuje na bardzo złych stereotypach. Zapamiętajcie – Polki to głupie pindy, które same nie potrafią sobie poradzić i szukają bogatych mężów. Ci z kolei – to banda prymitywnych dupków, którzy myślą tylko o forsie i prokreacji. Przynajmniej taką wizję prezentuje nam Pan Filip, zwany potocznie reżyserem. Małgorzata Socha się stara i ma spoko kumpelę, ale co z tego? To twór totalnie odrealniony, sztuczny i potwornie napisany. Kino dla osób, które wczoraj się urodziły i nie widziały nigdy żadnego filmu w tym gatunku. Omijać z daleka, a jeśli jesteście ciekawi jak obszerniej znęcam się nad tą produkcją zapraszam TUTAJ

7. Polityka, reż. Patryk Vega
UWAGA SPOJLER! Zdradza, kto jest na podium tego zestawienia 🙂
Polskie kino w 2019 roku faktycznie mnie zaskoczyło, skoro żaden z filmów Patryka Vegi nie jest na podium. Wcale nie ma się z czego cieszyć, bo widać, że konkurencja była olbrzymia. Polityka jest z kolei jego chyba najbardziej zjadliwym filmem ostatnich lat, co wcale nie znaczy, że jest dobrze. Poza tym, że aktorzy w końcu zaczęli przykładać się do ról, to w dalszym ciągu nasz szanowny biznesmen Patryk niech zaprzestanie robić, to co robi. To kolejny zbiór losowych sytuacji, przedstawionych w sposób chaotyczny i oczywiście krytykujący wszystko, co możliwe. Zero chillu, każdy polityk kradnie, zdradza swoje żony i wciąga koks w biurach. Obrady polskiego sejmu to kabaret sam w sobie, więc tworzenie z tego nieudolnej satyry, która przybiera formę parodii jest po prostu już mało wybrednym żartem. Panie Patryku, nigdy Pan nie będzie mesjaszem polskiego kina, proszę się z tym pogodzić. Uświadamianie polskiej widowni w formie przerysowanych, przegiętych sytuacjach jest niepotrzebne. Nikt nie zmieni zdania na pewien temat, kiedy otrzyma zbiór historyjek bez ładu i składu. O tym tworze pisałem szerzej TUTAJ, więc jeśli jesteście ciekawi mojej szerszej opinii to serdecznie zapraszam.

6. Fighter, reż. Konrad Maximilian
I powolutku zmierzamy ku podium! (Nie)stety, ale Fajter nie wywalczył sobie na nim miejsca. Sam tytuł o bokserach i rywalizacji ma mało wspólnego z kinem sportowym. Za to mamy sztuczne relacji drwali – w rolach głównych Mikołaj Roznerski oraz Tomasz Oświeciński! Swoje trzy, niepotrzebne grosze wrzuca również ojciec głównego bohatera, grany przez Krzysztofa Stelmaszyka. I oczywiście! Mamy wątek mafijny i Jarosława Boberka w roli BOSSA, który próbuje być groźny i niebezpieczny. To jeden z najgorszych wyborów castingowych 2019 roku. Zresztą, Wojciech Mecwaldowski jako kolejny gangus wcale nie jest lepszy. Jednak najlepsze przed nami, bo konflikt naszych bokserów to zło w czystej postaci, a ich finalna walka to jakiś mało śmieszny żart. Film dziurawy, uproszczony, zrobiony na szybko i w zasadzie – nie wiem po co. Jedyne emocje jakie odczuwałem podczas seansu to żenada. Jednakże, mam do niego spory sentyment, bo to mój pierwszy, polski paździerz, którego recenzję napisałem na łamach tego portalu. Możecie sobie ją przypomnieć TUTAJ

5. Diablo. Wyścig o wszystko, reż. Michał Otłowski, Daniel Markowicz
Ja rozumiem, że chcieliśmy zrobić polską wersję Szybkich i Wściekłych. Ja to naprawdę rozumiem. Nie rozumiem tylko jak ktoś, kto już nakręcił taki film stwierdził, że jest to przynajmniej przyzwoity obraz. Diablo nie trzyma żadnych parametrów. Scenariusz jest dziurawy jak polskie drogi, aktorstwo bardzo umowne, a gubienie przeciwników w dymie w wielkich magazynach – no złoto. Obowiązkowy wątek miłosny zabiera tyle czasu ekranowego, że aż tęskni się za szerszym ukazaniem nielegalnych wyścigów. Te z kolei również są na fatalnym poziomie, ale przynajmniej człowiek nie usypia. I nie zapominajmy o tandetnym wątku kryminalnym! Niestety, ale w filmie wszystko jest złe. Począwszy od kampanii promocyjnej, a kończąc na na samej produkcji.

4. Kobiety Mafii 2, reż. Patryk Vega
Dożyliśmy takich czasów w polskim kinie, że nawet wypociny Patryka Vegi nie zasługiwały na podium. A Kobiety Mafii 2 to produkcja niezwykle potworna. Już pierwsza część nadaje się na śmietnik, za to druga to już totalne szambo. Oczywiście, mój ulubiony reżyser nie ma żadnego chillu, każe nam cierpieć przez 2,5 godziny. Gdyby te jego filmy trwały połowę krócej, to może, ale tylko może – nie byłby to aż tak zły produkt. Aktorzy nadal się nie starają, powiem nawet więcej – są coraz bardziej irytujący i nieprawdziwi w swoich rolach. Nadal to zlepek scenek, w których obserwujemy niepotrzebną eskalację okrucieństwa. Jak słyszę, że ma być trzecia część to robi mi się niedobrze. Przynajmniej Piotr Adamczyk w roli gangstera chyba dobrze się bawił i jego gra aktorska w porównaniu do reszty kolegów nie była taka tragiczna. Naprawdę zazdroszczę, bo nie mogę podzielić jego entuzjazmu.

3. #Jestem M. Misfit, reż. Marcin Ziębiński
Cóż to było za przeżycie! Po prostu nie ma słów, aby je opisać. W zasadzie trudno mi nazwać tę produkcję filmem. On nawet nie ma podstawowych elementów, to ruchomy obrazek, który próbuje naśladować amerykańskie Disney Channel. Robi to jednak w sposób bardzo pokraczny i warsztatowo nieudolny. Film do granic możliwości sztuczny, okropnie zagrany i nikomu niepotrzebny. Dla młodych ludzi, którzy widzą na dużym ekranie swoje ulubione gwiazdy YouTube’a może być tytułem niemalże szkodliwym. Bardzo ukryty przekaz może zostać niezauważony, z kolei starszy widz będzie chwytał się za głowę, dlaczego ogląda tak potworne zrealizowany teledysk. Nieudany eksperyment, który ledwo co przeżyłem. Zasłużone 3. miejsce w moim zestawieniu, a o tym hasztagowym tworze możecie sobie poczytać w mojej recenzji, którą znajdziecie TUTAJ.

2. Futro z misia, reż. Kacper Anuszewski, Michał Milowicz
Koniec roku zafundował nam prawdziwą perełkę. Owszem, nie spodziewałem się dzieła wybitnego, ale to co zobaczyłem na ekranie przerosło moje wszelkie oczekiwania. Takiej ilości żenujących żartów, braku scenariusza i totalnego chaosu nie widziałem już dawno. Zarówno Michał Milowicz, jak i Kacper Anuszewski musieli użyć niezłych wspomagaczy, aby stwierdzić, że warto ten tytuł pokazać w kinie. Pomyśleli, że zrobią komedię kryminalną na miarę kultowych Chłopaków nie płaczą, a wyszedł im korowód błazenady w stylu Ciacha. Jedynie od strony operatorskiej film wypada profesjonalnie, cała reszta to lepki gnój, którego smród na długo będę pamiętał. A gdybym przypadkiem zapomniał, to sobie przypomnę TUTAJ.

1. Serce do walki, Kacper Anuszewski
Pan Kacper, który ma bezczelność nazywać siebie reżyserem z całym impetem wszedł do filmowego świata polskiego show-biznesu. Tak bardzo mi zaimponował, że obie jego produkcje znalazły się na podium tego zestawienia. Futro z misia przynajmniej było ciekawie nakręcone, Serce do walki ponosi fiasko w każdym, ale to w każdym możliwym aspekcie. Nie dość, że wygląda amatorsko, aktorzy są tragicznie pokierowani, to film nie wzbudza żadnych emocji. To prawdziwa męka, produkcja nie ma litości dla widza, a twórca jest dumny ze swojej pracy. Jego profil na facebooku i fejkowe konta na filmwebie to czyste złoto. Chwali się na prawo i lewo jaki jego film jest wspaniały, chwytający za serce, bardzo ochoczo krytykując hejterów i stawiając siebie na piedestale zajebistości. Trzymajcie się z daleka, bo od czasów Kac Wawy oraz Komisarza Blonda i Oka sprawiedliwości nie widziałem niczego równie złego. Bardzo liczyłem, że otrzymam przynajmniej poprawną produkcję o boksie, zawiodłem się na całej linii, a wszystkie moje żale opisałem TUTAJ.

Reklamy

Marcin Ponton Gontarski

Fan kina i seriali. Krążą plotki, że wszystko co jest w odcinkach to obejrzy. Dementuje i po kryjomu ogląda, Zazwyczaj się przyznaje i o tym opowiada. Lubi gadać, nawet nagrywa i wrzuca w formie podcastu na YouTube. Przede wszystkim szuka kreatywności w świecie filmu i telewizji, czegoś nowego, co przyśpieszy bicie jego filmowego serca. W wolnych chwilach ogląda seriale, chodzi do kina i gra na PS4.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: