Reklamy
google.com, pub-1254610672375848, DIRECT, f08c47fec0942fa0

RELACJA: ZŁOTE GLOBY 2020. Fuck Off, płonące lasy Australii i zaskakujące wybory.

RELACJA: ZŁOTE GLOBY 2020. Fuck Off, płonące lasy Australii i zaskakujące wybory.

„Jeśli wygracie, nie marnujcie swojego czasu do przemów politycznych. Nie jesteście kompetentni do tego, by zabierać głos publicznie na jakikolwiek temat. Nie wiecie nic o prawdziwym świecie. Większość z was spędziła mniej czasu w szkole niż Greta Thunberg. A zatem, jeśli wygracie, podziękujcie swojemu agentowi, swojemu bogowi i wypierdalać ze sceny – takie słowa usłyszeli uczestnicy 77. ceremonii wręczenia Złotych Globów od prowadzącego, kontrowersyjnego komika Ricky’ego Gervaisa.

Ricky Gervais

Ricky „Fuck Off” Gervais w tym roku nie szczędził niewybrednych żartów pod adresem hollywoodzkich elit. Nie jest to bynajmniej człowiek pozbawiony dobrego smaku, ani jakichkolwiek hamulców moralnych, twórca „After Life” po prostu wbijał szpilki tam gdzie bolało najbardziej, natomiast organizatorzy doskonale wiedzieli kogo obsadzają w roli prowadzącego. Tym samym gala była znacznie bardziej zjadliwa niż można by przypuszczać, tak więc nie mam sobie za złe zarwanej nocki. Piętnowanie hollywoodzkicich hipokrytów szło pod rękę z obroną własnej seksualności i gorzkimi refleksjami na temat widma III wojny i trawiących Australię pożarów.

Phoebe Waller-Bridge

Same wybory natomiast były momentami całkiem zaskakujące, w niektórych przypadkach ładnie rozprawiające się z oczekiwaniami lubiących obstawiać widzów. Najbardziej zaskoczeni byli twórcy animacji Praziomek (studio Laika od Koraliny oraz Kubo i dwie struny) , która pokonała disneyowskie „pewniaki”. Zaskoczenia nie kryła Awkwafina nagrodzona za rolę w Kłamstewku, oraz Ramy Youssef, który pokonał takich gigantów jak Bill Hader i Michael Douglas. Tym samym jego serial Ramy trafił na listę moich must watchy. Russel Crowe nagrodzony za The Loudest Voice był wielkim nieobecnym, przebywającym w czasie gali w swojej rodzinnej Australii. W kategoriach serialowych postawiono na mniej znane u nas produkcję, dwukrotnie na scenie zameldowała się Phoebe Waller-Bridge za Fleabag, oraz twórcy Sukcesji (Brian Cox był autentycznie wzruszony docenieniem po tylu latach pracy). Patricia Arquette przypomniała nam natomiast jak istotną produkcją było limitowane The Act. A swoje pięć minut na poruszające przemówienie wykorzystała Michelle Williams nagrodzona za Fosse/Verdon.

Joon-ho Bong

Nie był to koniec zaskoczeń lecz nim doszło do tych największych na scenie zameldowała się Ci na których obstawiałem. Stellan Skarsgard nie miał brwii, za to odpisywał mu humor, mroczna ekipa Czarnobyla także dała upust swojej radości. Olivia Colman (The Crown) jak zwykle wyglądała na zakłopotaną i zawstydzoną. Laura Dern zauważyła, że takie mamy czasy, że się nagradza role prawników rozwodowych. Nie rozpoznawalna w moich oczach Renee Zellweger pokonała swoje konkurentami bowiem poetretowała samą Judy Garland. Mocno uszczypliwy był reżyser Parasite, który słusznie zauważył, że Hollywood traktuje filmy nieanglojęzyczne mega egzotycznie, jakby pochodziły z obcego uniwersum, podczas gdy wiele produkcji bije na głowę coraz bardziej puste w środku amerykańskie dramaty.

Joaquin Phoenix

A teraz przejdźmy do tytułów filmowych nagrodzonych tej nocy dwukrotnie. Na scenie meldował się sir Elton John, sukces kasowy Rocketmana, choć dużo mniejszy niż Bohemian Rhapsody (mam tu na myśli zarówno skalę popularności samego Queen względem Eltona jak i szum wokół obu filmów) gwarantuje w tym momencie Taronowi Egertonowi nominację do Oscara, nie widzę inaczej. Na poważnie swojej nagrody nie mógł odbierać Brad Pitt, natomiast Quentin był na swój sposób uroczy, odbierając statuetkę za najlepszy scenariusz. Budzący mieszane uczucia Joker także został doceniony, za najlepszy soundtrack oraz w kategorii aktora dramatycznego. Joaquin Phoenix nie szczędził fucków i zachowywał się jakby nie do końca wyszedł z roli. Tegoroczne jury Złotych Globów postawiło w tym roku na kino wojenne, najlepszym reżyserem okazał się Sam Mendes, najlepszym filmem 1917. Zapowiada się klasyk na miarę Szeregowca Ryana, Helikoptera w ogniu czy Przełęczy ocalonych. Nie obyło się bez przyznania nagród specjalnych, tym razem za całokształt pracy i zmienianie świata nagrody odebrali Ellen Degeneres oraz Tom Hanks.

Z naszych poprzednich wpisów wiecie komu kibicowaliśmy, więc pozostaje mi się pożegnać. A pożegnam się słowami największej gwiazdy gali, Ricky’ego Gervaisa: „Thank you! Have a good night, get drunk, donate to Australia, take ya drugs, fuck off!”

Reklamy

Stanley

Dodaj komentarz

google.com, pub-1254610672375848, DIRECT, f08c47fec0942fa0
%d bloggers like this: