Reklamy
google.com, pub-1254610672375848, DIRECT, f08c47fec0942fa0

RANKING: TOP 10 ALBUMÓW 2019 (Świat)

RANKING: TOP 10 ALBUMÓW 2019 (Świat)

misthyrming-17.jpg

Rok się kończy, a więc najwyższy czas na podsumowania! Tworzenie rankingu światowego a.d. 2019 było trudnym zadaniem, nie tylko z uwagi na mnogość dobrych wydawnictw z wielu zakamarków świata muzyki, ale głównie dlatego, że dużej mierze to nasza rodzima ziemia wydała obfity plon który z którym obcowałem przez większość roku. Jednak trudno było przeoczyć tak głośne i wyczekiwane premiery jak nowy Rammstein, Tool i zaskakująco dobry Heilung. A co ponadto? Zapraszam!

Heilung – „Futha”

Czy w dobie swoistej mody na pogaństwo i etno można jeszcze czymś zaskoczyć? Można, a załoga Heilung ma na to doskonały patent. Połączenie psychodelii, dobrych i wyrazistych melodii z niemal metalową stylistyką wprowadza słuchacza w klimatyczny i pierwotny świat. Warto również wspomnieć o bardzo wyrazistym wizerunku zespołu, który pozwala jeszcze lepiej wczuć w muzykę Heilung na koncertach.

Rammstein – „Rammstein”

Czy ten album był kolejnym krokiem milowym w imponującej karierze zespołu? Absolutnie nie – jest to podsumowanie dotychczasowej drogi grupy, która zaprezentowała wydawnictwo składające się niemal z samym singlowych utworów. Rzecz o mocna i przyjemna zarazem, przemyślana i niezwykle zrównoważona, którą (nawet w całości!) z ogromną przyjemnością wysłucham na przyszłorocznym koncercie w naszym kraju.

Slipknot – „We Are Not Your Kind”

Ok – te maski są beznadziejne! Jednak mimo wyrazistego wizerunku z którego słynie 9 osobowa załoga ze stanu Iowa, a adresowanego do młodzieży szkolnej trudno nie zauważyć sporych zmian w warstwie muzycznej. Po ciężkim i mrocznym poprzedniku przyszła pora na nieco oddechu, cieplejszych i bardziej kreatywnych linii wokalnych, nowych (jak zawsze) dobrych i świeżych riffów, oraz bardziej przestrzennego brzmienia. Slipknot to marka sama w w sobie, a mimo upływu lat nie zwalnia tempa i potrafi dostarczyć energetyczną rozrywkę na najwyższym poziomie.

Tool – „Fear Innoculum”

Oj, dłuuuugo czekaliśmy na ten album. Czy zaskoczył, zmienił rynek… no nie. Powiem wprost, że właściwie jest bardzo zachowawczą kontynuacją dotychczasowej drogi zespołu, a ewolucja warsztatowa/stylistyczna od czasów 10 000 Days jest ledwie zauważalna. Jednak daleki jestem od stwierdzenia, że jest to bezpieczny album. Stanowi pewien pomost między tym co dobrze znamy i za co kochamy Maynarda i spółkę, a oczekiwaniami świata współczesnego i liczę na to, że teraz grupa nabierze wiatru w żagle i z nową energią powróci w niedługim czasie z czymś zupełnie nowym, świeżym i ekscytującym jak za starych i dobrych lat.

Cult of Luna – „A Dawn To Fear”

Aż chce się powiedzieć „nareszcie” – Cult of Luna każdym kolejnym krążkiem potrafi narobić jedynie apetytu na więcej. Poprzedni album „Mariner” nagrany razem z wokalistką Julie Christmas zawiesił poprzeczkę bardzo wysoko i bez wątpienia poszerzył horyzonty muzyczne zespołu, co wyraźnie przełożyło się na album „A Dawn To Fear”. Jednak tym razem zdecydowanie więcej jest odniesień do stylu znanego z poprzednich wydawnictw grupy. Jeśli robisz 10 minutowe kawałki które się nie nudzą, to bez wątpienia oznacza, że robisz to dobrze.

BÖLZER – „Lese Majesty”

Najnowsze wydawnictwo zaserwowane przez szwajcarów to jedynie 30 min muzyki, jednak zawartość krążka jest wyjątkowo przemyślana i skompresowana do tego stopnia, aby zaserwować słuchaczowi tylko to co najlepsze. Duet z Zurychu od czasów debiutanckiej EPki „Roman Acupuncture” nie zwalnia tempa i z każdym kolejnym wydawnictwem z powodzeniem rozwija swój styl. Z uwagą śledzę karierę zespołu i czekam na kolejne, równie satysfakcjonujące wydawnictwa!

Gaahls Wyrd – „Gastir – Ghosts Invited”

Zaskoczenie – tak jednym słowem można opisać najnowsze dzieło kontrowersyjnego i ponurego Gaahla (a dokładnie Kristiana Espedala). Dawny frontman cieszącego się złą sławą Gorgoroth uznał, że nie zamierza się ograniczać i poszedł własną ścieżką, odkrywając zupełnie nowe możliwości muzycznej ekpresji. Muzyka zwarta na „Gastir – Ghosts Invited” bardzo różni się od dokonań najpopularniejszego zespołu Gaahla i zdecydowanie nie doświadczymy tu typowych black metalowych ciosów w stylu „Incipit Satan”, czy „Possessed (By Satan)”. Muzyk zaprzyjaźnił się z czystymi wokalami, a dodatkowo czerpie garściami z zupełnie innych rejonów muzycznych, co zaowocowało krążkiem bardzo przestrzennym i zaskakującym.

Andavald – „Undir skyggðarhaldi”

Islandia od wielu już lat dynamicznie wysuwa się na prowadzenie w rankingu regionów świata, z których mamy prawdziwy wysyp zespołów prezentujących klimatyczny black metal najwyższej próby. Debiutancki krążek enigmatycznego zespołu przynosi 36 minut doskonałej i gęstej muzyki. Zawartość jest spięta w swoistą klamrę za sprawą utworów instrumentalnych (pierwszy i ostatni), które doskonale spajają całe wydawnictwo w spójną całość.

Deathspell Omega – „The Furnaces of Palingenesia”

Nazwa tego zespołu to już marka sama w sobie. Najnowszy album to rzecz mroczna, nieprzyjazna i bardzo złożona, a przy tym przemyślana i rewelacyjnie wyprodukowana. Jest to jeden z najważniejszych i najbardziej wpływowych zespołów na współczesnej scenie metalu czarnego i progresywnego, a najnowszy krążek jedynie utwierdza ich pozycję na podium! Muszę powiedzieć wprost, że „The Furnaces of Palingenesia” nie jest dla każdego, a sam trawię to gęste i ciężkostrawne wydawnictwo na raty. Jednak mimo bardzo złożonej i nieprzystępnej zawartości krążek za każdym kolejnym podejściem wchodzi coraz lepiej, a nawet najtrudniejsze i nieprzystępne fragmenty nowej muzyki francuzów intrygują i nie pozwalają oderwać się od głośnika.

Misþyrming -„Algleymi”

Islandzka grupa która zadebiutowała świetnie przyjętym „Söngvar elds og óreiðu” z 2015 roku powraca z pełną mocą. Tym razem zespół pod wodzą enigmatycznego D.G. zaserwował nam zupełnie nowe brzmienia, nieco oddalone od chwalonego debiutu. Materiał zarejestrowany w islandzkim Black Metal HQ i wydany za pośrednictwem wytwórni Norma Evangelium Diaboli przynosi nam echa charakterystycznego stylu grupy, jednak zdecydowanie poszerza swoje horyzonty i ukazuje ambicje zespołu, który bez wątpienia dojrzał i jest bardzo samoświadomy kierunku w którym chce podążać.

Reklamy

Łukasz "Amov" Jefimow

google.com, pub-1254610672375848, DIRECT, f08c47fec0942fa0
%d bloggers like this: