Reklamy

RECENZJA PRZEDPREMIEROWA: DEERSKIN. O miłości, pożądaniu i absurdzie wg. Quentina

RECENZJA PRZEDPREMIEROWA: DEERSKIN. O miłości, pożądaniu i absurdzie wg. Quentina

Quentin Dupieux wraca ze swoim kolejnym, „romantycznym” filmem. Wpierw, w 2010 roku zaskoczył wszystkich wulkanizatorów ukazaniem jak opona samochodowa potrafi kochać i wkurzył ornitologów, gdy ów przedmiot zabijał gołębie. Po Morderczej oponie czas na kolejną, absurdalną opowiastkę. Deerskin opowie o fascynacji, obłędzie i przede wszystkim o niewyobrażalnej miłości do… łosiowej kurtki. Takie rzeczy tylko na Splat!FilmFest 2019! Film obejrzałem w ramach tego festiwalu, ale nie martwcie się – Ci którzy nie mieli okazji wziąć w nim udziału to pędzę z informacją – produkcja ma swoją polską premierę 3.01.2020 roku! Dla fanów twórczości Pana Quentina pozycja obowiązkowa!

Tę niecodzienną historię zaczynamy, kiedy Georges (Jean Dujardin) rozstaje się z żoną i rusza w nieznane. Nieszczęśliwy, zmęczony egzystencją, wyjałowiony od środka mężczyzna dokuje pewnego zakupu. Zakupu, który odmieni całe jego życie. Otóż, nabywa kurtkę za bagatela – 7500 euro! Jednak, nie jest to byle jaki ciuch. Leży idealnie, wyprowadza jego użytkownika ze stanu samotności oraz przede wszystkim – pachnie sukcesem i pewnością siebie. A przynajmniej tak myśli Georges. Jednak jak tu nie być zachwyconym ze swojego eleganckiego stylu skoro wydaje się tyle pieniędzy na kurtkę, która powiedzmy sobie szczerze – nie jest największym szczytem mody. Kupiec, zdaje się, że ma tego świadomość i dorzuca gratis kamerę. Kolejny przedmiot, który odegra kluczową rolę w całej tej absurdalnej historii. Bo czyż nie jest to totalnie surrealistyczne, że nasz bohater zakochuje się w swojej kurtce? Rozmawia z nią, ubóstwia, traktuje jak ósmy cud świata. Ubiór to wykorzystuje – szepcze do ucha swojemu absztyfikantowi, że chce być jedyną kurtką na świecie! Żadnych innych! Tylko ona! Zaczyna się nierówna walka Georges’a z otaczającymi go…użytkownikami innych, tandetnych kurtek. Jak je wszystkie unicestwić? No jak?

Georges kwateruje się w hotelu, zaczyna udawać reżysera i przypadkowo poznaje Denis. Młoda kobieta zaczyna mu pomagać w montowaniu fikcyjnego filmu i wywiązuje się między nimi coś w stylu przyjaźni. W szaroburych barwach będziemy obserwować jak reżyser bawi się z widzem, serwując co raz dziwniejsze pomysły. Deerskin to film, który przebija się przez gęste opary absurdu. Oczywiście, będąc świadomym widzem, który obejrzał Morderczą Oponę czy Wrong wiedziałem, że normalnie to nie będzie. Już sam pomysł wyjściowy to grubymi nićmi szyty pomysł na tyle nieracjonalny, co fascynujący w swojej prostocie. Przy czym jest to bardzo kameralne kino – kino nieśpieszne, klimatyczne, często mrugające do widza. Sam motyw filmu w filmie to gratka chociażby dla fanów Quentina…Tarantino. Georges podczas omawiania szczegółów swojej produkcji, dowiaduje się, że Denis przemontowała Pulp Fiction tak, iż jest zachowana chronologia zdarzeń. Bardzo fajny smaczek i interesujące ukazanie procesu tworzenia różnych dzieł filmowych. I przede wszystkim jak przypadkowe, pozornie nic nie znaczące ujęcie może nadać sens i nakłonić inne osoby do tworzenia.

Wszystko oczywiście opływa absurdem, który Dupieux uwydatnia specyficznym poczuciem humoru, często odzianym w czarne barwy. Nie zapominajmy, co jest głównym celem naszego bohatera. Nasz kurtkofil ma naprawdę kreatywne pomysły, aby pozbyć się pozostałych okryć. Oszukuje społeczeństwo (na czele z Denis), udając wielkiego filmowego twórcę, dzięki czemu zdobywa kolejne części odzieży, które chce definitywnie unicestwić. Bez gratisowej kamery i pewnego zasobu gotówki trudno byłoby mu nakłonić napotkane osoby do takich dobroczynnych aktów. I w całym tym szaleństwie jest to taki prztyczek dla widza, że hello„czy ty byś też tego nie zrobił?” Cały ten ciąg przyczynowo-skutkowy jest całkiem mądrze wytłumaczony i w całym tym szaleństwie jest miejsce na realizm.

I cały czas zadajemy sobie pytanie – czy ten jego niezrozumiały obłęd nie zakończy się jakimiś tragicznymi wydarzeniami. Z biegiem czasu Georges jest coraz bardziej zdeterminowany, coraz bardziej zachowuje się obsesyjnie, a jego czyny stają się coraz bardziej niemoralne. Jednak w jakiś dziwny sposób mu kibicujemy, współczujemy i przez to, że jest bardzo nieszczęśliwym człowiekiem tłumaczymy jego zachowanie. To nie jest prymitywne dzieło, opierające się jedynie na absurdzie i dziwnych pomysłach. Kurtka pełni funkcję symboliczną, a relacja między bohaterami bardzo dużo mówi o samotności – jak często jesteśmy nierozumiani czy wyalienowani. I zostajemy sami sobie, a czasem trzeba niewiele, aby być samotnym razem, a nie wyobrażać sobie coś, co nie istnieje, co pociąga nas w dół, doprowadza do chorego obłędu. Deerskin to przede wszystkim absurdalna komedia, ale gdzieś tam pod tym groteskowym płaszczem tli się pewna mądrość. Taka złota myśl, może i banalna, a jakże prawdziwa.

Ponton 7+/10

Reklamy

Marcin Ponton Gontarski

Fan kina i seriali. Krążą plotki, że wszystko co jest w odcinkach to obejrzy. Dementuje i po kryjomu ogląda, Zazwyczaj się przyznaje i o tym opowiada. Lubi gadać, nawet nagrywa i wrzuca w formie podcastu na YouTube. Przede wszystkim szuka kreatywności w świecie filmu i telewizji, czegoś nowego, co przyśpieszy bicie jego filmowego serca. W wolnych chwilach ogląda seriale, chodzi do kina i gra na PS4.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: