Reklamy
google.com, pub-1254610672375848, DIRECT, f08c47fec0942fa0

RECENZJA: NA NOŻE, czyli przezabawna dekonstrukcja klasycznego kryminału.

RECENZJA: NA NOŻE, czyli przezabawna dekonstrukcja klasycznego kryminału.
Reklamy

Pod koniec roku wręcz zaczęliśmy w redakcji walczyć między sobą o recenzowanie poszczególnych tytułów! Mi przypadło omawiane Wam wczoraj The Lighthouse oraz najnowsza produkcja w reżyserii Riana Johnsona, który jednych Ostanim Jedi zachwycił, innych skutecznie zniechęcił do nowej trylogii Star Wars. O jego artystyczną kondycję przestałem się obawiać tuż po zobaczeniu traileru do Knives Out, który zapowiadany był jako swoista wariacja na temat kryminałów utrzymanych w duchu powieści Agathy Christie. Rewelacyjna obsada skompletowana ze starych wyjadaczy oraz „młodych gniewnych” zaprocentowała dziełem barwnym nie tylko formalnie (kostiumy i wystrój wnętrz to miód na moje oczy), ale przede wszystkim bogactwem charakterów. Łatwo jest bowiem naszpikować film rozrywkowy jednowymiarowymi, płaskimi postaciami przemykającymi po ekranie. Johnsonowi udało się wpompować w pozornie stereotypowych mieszkańców wytwornej willi krew pulsującą w żyłach prowadząc ich przez dwugodzinną farsę z wyczuciem godnym najelepszych. 

MORNING BELL

Jak wywrócić do góry skostniałą formułę kryminału? Johnson ma na to podobny patent co Wes Craven w swojej kultowej serii Krzyk. Osadza bohaterów w domostwie bogatego pisarza kryminałów, który jest mistrzem twistów i zna się na swoim fachu na tyle by własną śmierć zamienić w intrygującą całą rodzinę zagadkę. Będący w podeszłym wieku artysta zostaje znaleziony martwy w swoim pokoju niedługo po swoich 85 urodzinach. Nieoczekiwanie okazuje się, że cała jego wytworna, snobistyczna i skrywająca sekrety rodzinka zostaje z niczym, bowiem cały majątek zostaje przepisany na uroczą pielęgniarkę. Dlaczego kochający ojciec i dziadek postanowił w ostatniej chwili zmienić swoją wolę? Próbuje tego dociec detektyw Benoit Blanc, w którego wciela się Daniel Craig.

Craig odwala w tym dziele bodajże swoją największą komediową życiówkę, skutecznie zrywając z wizerunkiem Bonda. W jego przenikliwym spojrzeniu nie brakuje pewnej figlarności i radości z grnaia detektywa, który za największą zagadkę wcale nie uznaje zgonu nestora rodu rodziny. Największą zagadką jest kwestia jego zatrudnienia. Nie wiadomo bowiem kto zadał sobie trud by ściągnąć przenikliwego osobnika do domostwa nie zawsze dogadującej się rodziny. Sprawy zaczynają się ze sobą zazębiać a widz podąża za tokiem myślenia Blnca, który przywodzi na myśl archetypowych detektywów z klasycznych powieści kryminalnych.

knives-out-trailer

Jak wspomniałem na początku Knives Out wywraca do góry nogami znane nam na wylot klisze serwując zaskakujące twisty fabularne zanim film na dobrą sprawę się rozkręci. Wszystko to za sprawą ukrytych motywów, które ma każdy z bohaterów, a jak wiadomo od winy będą chcieli się wyłgać. Rzecz w tym, że Johnson nie ma problemu, by to co powinno być clue filmu zaserowować nam gdzieś w środku, a puentą filmu uczynić scenę komicznie ironiczną. Nie oznacza to jednak, że dzieło jest zbyt zagmatwane, lub w całym swoim jestestwie niewiarygodne, wręcz przeciwnie, udało się twórcy Loopera uniknąć dziur fabularnych lub logiki wyciągniętej na zasadzie deus ex machina. Film ładnie spina się w spójną całość, jest wręcz klamrowy, do tego labiryntu jest zarówno wejście jak i wyjście, bez ślepych uliczek.

Knives Out nie jest też stylizowane na minione epoki co działa zdecydowanie na jego korzyść. Takie drobiazgi jak wspomnienie Netflixa, palenie e-papierosów, czy siedzenie w internecie wcale nie musi się gryźć z klasyczną, chłodną dedukcją i podążaniem kolejnymi znanymi w kryminalistyce od zamierzchłych czasów tropami. Do tego w filmie pada kilka dość kąśliwych komentarzy na temat współczesnych problemów takich jak imigracja, utożsamianie się z poglądami politycznymi, których się w pewnym wieku jeszcze nie rozumie, czy ogólna krytyka życia w dostatku, który tak łatwo można przecież stracić. Naprzemiennie mamy więc do czynienia z trzymającą w napięciu intygą, satyrą na wyeksploatowny gatunek oraz cierpkimi wnioskami na temat kondycji nie tylko współczesnych nowobogackich rodzin, ale całego społeczeństwa.

knivesout-anatomy2-videoSixteenByNine3000

Czy film ten ma szansę stać się klasykiem podobnie jak wchodzące tego samego dnia do polskich kin The Lighthouse (premiera odbyła się 29 listopada)? Jak najbardziej! To zdecydowanie najlepszy film w dorobku Johnsona, który być może nie wskoczy do Oscarowego wyścigu, ale jest zdecydowanie najprzyjemniejszym filmem rozrywkowym od bodajże Endgame. 9/10 moi drodzy, idźcie na Na noże do kin!

Reklamy

Stanley

Dodaj komentarz

google.com, pub-1254610672375848, DIRECT, f08c47fec0942fa0
%d bloggers like this: