google.com, pub-1254610672375848, DIRECT, f08c47fec0942fa0

RECENZJA: THE LIGHTHOUSE, czyli o dwóch facetach co się na siebie drze w latarni morskiej.

RECENZJA: THE LIGHTHOUSE, czyli o dwóch facetach co się na siebie drze w latarni morskiej.
Reklamy

Mieliście kiedyś tak, że wyszliscie z kina i nie mieliście bladego pojęcia o czym był film, który oglądaliście? Takie uczucie towarzyszyło mi na świeżo po seansie The Lighthouse w reżyserii Roberta Eggersa, twórcy rewelacyjnego The VVitch. Utrzymany w dusznym, lovecraftowskim klimacie, czarno-biały obraz z udziałem Willema Dafoe i Roberta Pattinsona jak to się mówi śmieszy, tumani, przestrasza (niekoniecznie w tej kolejności). 

The-Lighthouse-Willem-Dafoe-10242019-1200x676

Surrealizm w kinie nie jest niczym nowym, przyjmuje się, że został zdefiniowany już w Psie andaluzyjnskim Luisa Buñuela i Salvadora Daliego (1929). Swoje dołożyli do gatunku tacy mistrzowie jak Lynch (Głowa do wycierania) czy Cronenberg (Nagi lunch). Nie jest to jednak przesadnie hajpowany gatunek, bowiem nie każdemu przypada do gustu jego frywolna, wieloznaczna forma, brak sztywnej osi fabularnej oraz działające na podświadomość obrazy. Jednak jeśli się o The Lighthouse się rozchodzi to śmiało można stwierdzić, że było to dzieło wielce oczekiwane i do hajpu na jego punkcie przyczyniła się zdecydowanie osoba wspomnianego przystojniaka Pattinsona. W naszych głowach wciąż bowiem pokutuje jego wampirzy wizerunek z nieszczęstnej serii o młodocianych wampirach. Jeśli więc wydaliście z siebie jęk zawodu na wieść, że piękniś wcieli się w Batmana, to radzę zweryfikować poglady przy okazji seansu omawianego dziś dzieła.

Eggers tak prowadzi obu aktorów, że nie sposób zadecydować, który z nich swoją kreacje traktuje bardziej wysiłkowo. Dafoe potrafi w role wymagające potwornego wysiłku (Antychryst), Pattinson natomiast jest mistrzem patrzenia „spode łba” łamanego na „nieobecny wzrok”. A przypominam, że jest to film o dwóch mężczyznach obsługujących morską latarnię, którzy mają się nią zajmować ledwie przez miesiąc… Rzecz w tym, że panowie odcięci od świata bardzo szybko zaczynają sobie skakać do gardeł. Dafoe gra szajbniętego przełożonego Pattinsona, który wymyśla styranemu przez życie młodzianowi coraz to bardziej absurdalene prace mające na celu dopieszczać latarnię. Latarnię, która hipnotyzuje swoim oszałamiającym blaskiem, przeraża monumentalnością, doprowadza na skraj obłędu. A wszystko dzieje się tu przy udziale wizji rodem z opowiadań słynnego samotnika z Providence. Otchłań spogląda głęboko w oczy bohaterom, a bohaterowie się w niej zatracają… A może to wszystko jest ich chorą wyobraźnią? Może odcięcie od świata zewnętrznego wprawia w taką paranoję, że to wszystko co widzimy jest tylko ułudą niezrównoważonych jednostek? Moi drodzy, nie oszukujcie się, że film da Wam jakiekolwiek odpowiedzi, bowiem jest to dzieło do dowolnej interpretacji i to nie jest żaden spojler.

Screen-Shot-2019-09-09-at-9.04.56-AM

To znacznie odważniejszy film od Czarownicy, choć mający z nią całkiem sporo wspólnego. W tamtym dziele postacie również popadały w szaleństwo, przemoc miała swój punkt kulminacyjny, „sataniczność” wręcz wylewała się z ekranu. W The Lighthouse z ekranu też wylewa się zło, którego źródła można się doszukiwać w kilku miejscach. Albo w jednym. I niezależnie od tego jakie sobie źródło przyjmiecie prawdopobonie będziecie mieć rację. A na mewy to już nigdy tak samo po seansie nie spojrzycie… Kończę mój wywód bowiem im dłużej o tym filmie rozmyślam, tym bardziej niepokoii mnie to co siedzi Eggersowi w głowie. Zapewne żywi się podobnymi witaminami co Ari Aster dajmy na to. Tak się powinno kręcić „zaginione klasyki”, filmy, które w momencie premiery już mają status legendarnych, wspominanych przez lata, traktowane za 10-15 lat za absolutne kamienie milowe. A jednocześnie będące filmami, o które można się rozbić niczym statek zwabiony na skały przez złośliwe syreny. Albo opętaną przez samego Diabła latarnię morską. 9/10

Stanley

Leave a Reply

google.com, pub-1254610672375848, DIRECT, f08c47fec0942fa0
%d bloggers like this: