google.com, pub-1254610672375848, DIRECT, f08c47fec0942fa0

RECENZJA: ZGUBIŁAM SWOJE CIAŁO, czyli o uciętych częściach ciała i miłości

RECENZJA: ZGUBIŁAM SWOJE CIAŁO, czyli o uciętych częściach ciała i miłości
Reklamy

Netflix może doprawdy pochwalić się wysokim poziomem swoich animacji dla starszego widza. Bojack Horseman, Big Mouth czy Miłość, śmierć i roboty to kawał świetnego kina rysowanego. Ostatnio również i młodszy subskrybent platformy stremingowej został udobruchany uroczym Klausem. Jednak tytuł, który dla was zrecenzuje to film pełnometrażowy, należący do tej pierwszej grupy odbiorców. Francuski hit już podbił festiwal w Cannes w tym roku, jego twórca Jeremy Clapin został uhonorowany nagrodą Grand Prix Międzynarodowego Tygodnia Krytyki. I bez dwóch zdań, zgadzam się z jurorami – Zgubiłam swoje ciało to tytuł wyjątkowy.

Nowa produkcja Netflixa za pomocą klasycznej animacji przedstawi nam historię…odciętej ręki, która postanawia wrócić do swojego właściciela. Już sam ten koncept brzmi dosyć oryginalnie i dziwnie. Nie ma w tym cienia groteski, czy żartu. Ta część ciała w kinie była już wykorzystana, chociażby w Rodzinie Adamsów czy Martwym Źle, ale wiadomo, że traktowano się ją z przymrużeniem oka. Tutaj jednak mamy poważną, pełną dramatyzmu podróż bohatera. Będzie to podróż wielce emocjonująca, nasza rączka po drodze napotka wiele przeciwności losu. Na starcie trzeba będzie chybcikiem uciec z laboratorium, co nie jest najłatwiejszym zadaniem, a to dopiero początek ! Starcia z gołębiem, szczurami, czy nierówna w walka z siłami natury to nie byle co! I to niesamowite ile w tym wszystkim jest dramatyzmu. Parę razy wstrzymamy oddech i będziemy siedzieli jak na szpilkach. Kibicujemy jej, smucimy się, jak co i rusz upada i nie możemy doczekać się, aby szczęśliwie połączyła się ze swoim ciałem.

I żeby nie było zbyt monotonnie i aby doświadczyć jakichkolwiek dialogów, akcja co jakiś czas przeskakuje z najeżonych niebezpieczeństwami ulic do środowiska właściciela wspomnianej dłoni. Poznajemy Naoufela, młodego chłopaka, który jeszcze na początku jest „kompletny”. W retrospekcjach będziemy świadkami jego historii i przede wszystkim – poznamy jak doszło do utraty tej jakże ważnej części ciała. Nasz bohater to młodzieniec, który za dzieciaka stracił rodziców w wypadku samochodowym, jest wychowywany przez swojego nieczułego wujka i pracuje jako dostawca pizzy. I szczerze, no cóż… w życiu mu zupełnie nie wyszło. Zawodowo i uczuciowo ponosi fiasko po całości. O stabilności nie ma co mówić, to smutny obraz człowieka zagubionego i smutnego, który bardziej egzystuje niż żyje. Jednak w pewnym momencie pojawia się cień nadziei, jedno zdarzenie, sytuacja losowa sprawia, że poznaje dziewczynę, a właściwie… jej głos. Podczas jednego ze zleceń Naoufel rozmawia przez domofon z Gabrielle, w której momentalnie  się zakochuje. Nie wiedząc o nieznajomej praktycznie nic postanawia ją odnaleźć. I tutaj film prezentuje nam drugie oblicze animacji, czyli całkiem zgrabną i uroczą historię miłosną. Osobiście zostałem kupiony, wszystko się klei, potrafi wzruszyć i rozbawić. I przede wszystkim kibicujemy naszemu amantowi, aby mu się wszystko udało. Doceniam również jego pomysłowość, choć traci to nieco stalkingiem. Do was należy ocena, czy to co robi i w jaki sposób wyda wam się słuszne, czy jednak zbyt silna potrzeba poczucia kochanym i zrozumianym jest zbyt creepy. 

Razem wszystko się ze sobą idealnie komponuje. Z jednej strony mam film drogi, w którym bohater pokonuje przeciwności losu, aby dotrzeć do celu. Z drugiej – kameralną, słodko-gorzka historie miłosną. To również opowieść o poczuciu winy, samotności, tęsknocie i przeznaczeniu. Każdy element ma swoje miejsce i swój czas, przeskoki linii czasowych są idealnie zaplanowane. Zgubiłam swoje ciało intryguje piękną animacją i swoją naturalnością do tego stopnia, że wędrująca ręką wcale nie jest czymś niewytłumaczalnym. Finał co prawda mógł być bardziej dopracowany i pozostawia wrażenie urwanego, ale to i tak jedna z ciekawszych produkcji, które znajdziecie na Netflixie.

Ponton 8/10

 

Marcin Ponton Gontarski

Fan kina i seriali. Krążą plotki, że wszystko co jest w odcinkach to obejrzy. Dementuje i po kryjomu ogląda, Zazwyczaj się przyznaje i o tym opowiada. Lubi gadać, nawet nagrywa i wrzuca w formie podcastu na YouTube. Przede wszystkim szuka kreatywności w świecie filmu i telewizji, czegoś nowego, co przyśpieszy bicie jego filmowego serca. W wolnych chwilach ogląda seriale, chodzi do kina i gra na PS4.
google.com, pub-1254610672375848, DIRECT, f08c47fec0942fa0
%d bloggers like this: