Reklamy
Gry recenzja

RECENZJA: Star Wars Jedi: Upadły zakon

apps.30651.71905953325943210.693f1e77-57c5-46e6-8ec7-3d6b62325fb1.jpeg

Doczekaliśmy czasów, kiedy świetne i klimatyczne filmy pojawiają się poza wielkim ekranem. Rewelacyjną historię ze świetną obsadą poznajemy w nowej grze ze świata Star Wars od satelickiego studia pod sztandarem EA, czyli Jedi:Upadły Zakon. Jaki los spotkał niedobitki Jedi po słynnym rozkazie 66? Zapraszam!

W ukryciu

Poznajemy naszego bohatera na imperialnym złomowisku, jako jednego z robotników niższego szczebla. Cal Kestis zajmuje się wydobywaniem wartościowych odpadów ze szczątków batalistycznych machin minionego konfliktu. W wyniku awarii ratuje swojego kolegę posługując się mocą, co przykuwa uwagę imperialnych oddziałów powołanych do eksterminacji niedobitków z Zakonu Jedi. Specjalna jednostka pod wodzą tajemniczej Drugiej Siostry z zimną krwią morduje przyjaciela naszego bohatera, a następnie dochodzi do pełnej napięcia konfrontacji. To dopiero początek gry – w dalszej części napięcie tylko rośnie, a historia nabiera głębi!

Dziecko Tomb Raidera i Dark Souls

W tej recenzji skupiamy się głównie na historii fabularnej zawartej w grze, jednak wypada zwrócić uwagę na fakt, że Cal Kestis jest nieco wzorowany na słynnej pani archeolog z serii gier Tomb Rider. Również upodobał sobie ryzykowną eksplorację starych świątyń i jest bardzo sprawny w radzeniu sobie z zadaniami natury zręcznościowej. W konfrontacji czerpie sprawdzone wzorce znane z popularnej serii gier Dark Souls… no – może tylko poziom trudności jest zdecydowanie bardziej przyjazny 😉

Odbudowa Zakonu

W trakcie ucieczki przed imperialną jednostką, Cal Kestis trafia na pokład statku Modliszka, którego załoga ma jeden cel – odbudowę zakonu Jedi. Relacja z załogą to materiał na oddzielny artykuł – pierwszy raz tak dosadnie przedstawiono nam traumę jakiej doświadczyli Jedi po upadku swojego zakonu i rzezi jej członków. Jest mowa również o torturach jakich doświadczyli pojmani rycerze, które miały za zadanie złamać ich ducha w celu pozyskania niezbędnych informacji. W trakcie drogi jaką przechodzimy z naszymi bohaterami kolejny raz dowiadujemy się o tym, jak ważne są relacje w odległej galaktyce. Nasz bohater stracił mistrza, który poświęcił się by uratować życie Cala. Z kolei on sam nie potrafi przepracować tego doświadczenia i wini się za śmierć swojego mentora. Znacznie trudniejszy los spotkał Cere Junde – byłą rycerz Jedi, która pod wpływem imperialnych tortur straciła kontakt z mocą i swoją uczennicę. To właśnie pod jej okiem szkoli się Cal i wspólnie odkrywają pra-stare tajemnice dawnych świątyń zakonu Jedi.

Smaczki

O ile sama fabuła i doskonały finał produkcji dosłownie wyrywają z butów, to warto również zauważyć liczne doniesienia zarówno do wojen klonów i klasycznej trylogii filmowej. Powiem wprost – to powoduje, że czujemy niepowtarzalny klimat odległej galaktyki znacznie lepiej jak w najnowszej sadze filmowej. Dodatkowo spotykamy licznych bohaterów znanych z innych produkcji, w tym Sawa Gerrerę – bezlitosnego rebelianta znanego z seriali animowanych Wojny Klonów, Rebelianci i filmu aktorskiego Łotr 1. EA (sam nie wierzę w to co piszę) zrobiło kawał świetnej roboty, a historia Upadłego Zakonu jest jedną z najlepszych w całym nowym kanonie Star Wars.

Werdykt: 9/10

Reklamy
%d bloggers like this: