google.com, pub-1254610672375848, DIRECT, f08c47fec0942fa0

PREMIERA NA NETFLIX: THE END OF THE F***ING WORLD – SEZON 2, czyli świetne domknięcie rewelacyjnej historii.

PREMIERA NA NETFLIX: THE END OF THE F***ING WORLD – SEZON 2, czyli świetne domknięcie rewelacyjnej historii.
Reklamy

TEOTFW było niespodziewanym hitem końca roku 2017. Historia pary neurotycznych nastolatków, którzy udają się w „podróż swojego życia” spodobała się nie tylko rówieśnikom bohaterów, ale też dojrzałym widzom. Sam połknąłem pierwszy sezon w jeden wieczór z miejsca stając się fanem Alyssy i Jamesa. Pierwszy sezon, oparty na komiksowym pierwowzorze zakończył się jednocześnie dość konkretną konkluzją jak i cliffhangerem. Widzowie podzielili się więc na dwa obozy: oczekujących drugiego sezonu, jak i tych, którzy uznali, że dopisywanie drugiego rozdziału do tej nietuzinkowej, „antyromantycznej” opowieści jest totalnie bez sensu. Jak widzicie po tytule dzisiejszej recenzji twórcom udało się podźwignąć ciężar oczekiwań, przynajmniej moim zdaniem! 

Drugi sezon zaczyna się zupełnie „na opak”. W pierwszym epizodzie nawet nie uświadczycie pary głównych bohaterów, za to zobaczycie zupełnie inne „love story”, które jest punktem wyjścia do dalszej fabuły. Moim zdaniem to świetny zabieg, ponieważ twórcy zdają się nam dawać jasno do zrozumienia, że nie zamierzają na siłę eksponować naszych ekranowych ulubieńców. Dopiero w drugim epizodzie wychodzi na jaw dlaczego w trailerze Alyssa nosi się w sukni i co stało się z biednym Jamesem. Netflix zgrabnie podgrzewał atmosferę nie pokazując chłopaka w żadnej ze scen. Następnie serwis, bodajże dzień lub dwa po premierze sam wysypał się ze swojej niespodzianki zmieniając zdjęcie w tle, na którym widnieje zatroskany James.

W drugim sezonie Alyssa i James są jakby… starzy? Muszą przejść przyspieszony „kurs” dorastania, ona wychodzi za mąż, jemu zmarł ojciec, to co razem przeżyli i jak to na nich wpłynęło mają wypisane na twarzach. Dopiero drugi sezon pozwala im rozliczyć się z traumatycznymi wydarzeniami, przetrawić to co przytrafiło im się kiedy właściwie byli jeszcze nieznającymi życia dziećmi. Dalej słyszymy ich często niedojrzałe, niewypowiadane na głos myśli, ale to już są ludzie naznaczeni, których blizny na psychice wciąż się goją, mimo upływającego czasu. Nie brakuje więc przebłyskujących retrospekcji, choć drugi sezon zdecydowanie stoi na własnych nogach i nie jest epilogiem samym w sobie, a odrębną historią, choć zakorzenioną w wydarzeniach z sezonu pierwszego.

Klimat sezonu jest bardzo niepokojący, twórcy przyznają, że drogowskazem w przypadku „dwójki” było Twin Peaks Fargo. TEOTFW 2 stoi więc groteskową makabreską, czarnym humorem, a leśne lokacje przywodzą na myśl dokonania Davida Lyncha. W tym miejscu należą się gratulacje dla osób odpowiedzialnych za casting, postać Bonnie potrafi być jednocześnie urocza i momentami dość niezdarna, jak i psychotyczna, oderwana od rzeczywistości i baaaaardzo zdeterminowana. Natomiast świat otaczający bohaterów jako taki się zupełnie nie zmienił, dalej zamieszkują go dziwacy, odszczepieńcy, głupawi poczciwcy czy paskudne mamuśki.

Podsumowując: drugi sezon TEOTFW 2  zdecydowanie zdaje test drugiego sezonu. Kończy się co prawda dość „miękko” i na upartego można by to ciągnąć dalej, ale zwyczajnie nie ma po co. Zresztą, twórcy obiecują, że kolejnego sezonu nie mamy się co spodziewać i moim zdaniem to bardzo dobra decyzja. Mocne 9/10, polecam po stokroć!

Stanley

Leave a Reply

google.com, pub-1254610672375848, DIRECT, f08c47fec0942fa0
%d bloggers like this: