google.com, pub-1254610672375848, DIRECT, f08c47fec0942fa0

RECENZJA: DAYBREAK, czyli Mad Max w wersji soft

RECENZJA: DAYBREAK, czyli Mad Max w wersji soft
Reklamy

Nie dałem rady. Pomimo wielu dobrych opinii odnośnie ostatnich odsłon nie jestem w stanie wrócić do The Walking Dead. Odpuściłem serial po 8, bardzo słabym sezonie i chyba już nie wrócę do tego tytułu. Bardzo lubię tematykę zombie i myślę, że ten gatunek ma jeszcze trochę do powiedzenia. Kocham Wysyp żywych trupów Edgara Wrighta, lubię Truposze nie umierają Jima Jarmuscha, cenię to, co zapoczątkował George A. Romero w Nocy Żywych trupów. Najnowsza produkcja Netflixa bierze na warsztat nieumarłych, estetykę Mad Maxa i prezentuje świat, który jest pod władaniem dzieciaków. Czy taki specyficzny mix ma rację bytu i pisze kolejny, nowy rozdział w świecie zombie? 

Ustalmy jedno na początku. Fabuła jest głupia, niedorzeczna i punkt wyjściowy jest tylko pretekstem to przedstawianie takiej, a nie innej wizji świata. Otóż, pewnego pięknego dnia, na świecie dochodzi do wybuchu bomb atomowych o bardzo oryginalnym działaniu. Nie pytajcie dlaczego i jak to działa, ale wszyscy powyżej 18 roku życia zostają zmieceni z powierzchni ziemi lub stają się…krwiożerczymi ghulami. I od tej pory naszą cywilizację czeka prawdziwa apokalipsa, bowiem nastolatkowie przejmują stery i stają się władcami świata. Dochodzi do podziałów i walki plemion, no istny armagedon! W tym całym zamieszaniu na pierwszym planie widzimy Josha, skromnego chłopaka, szukającego Sam, dziewczyny, w której zakochał się od pierwszego wejrzenia. Jak sobie poradzi w tym całym chaosie? Okazuje się, że całkiem nieźle i przez całe 10 odcinków będziemy poznawać historię jego i otaczających go osób.

Forma prowadzenia  jest najciekawszym aspektem serialu. Josh często zwraca się do widza, stopuje akcję i poprzez retrospekcje opisuje widzowi kim jest i jak doszło do apokalipsy. Ciekawe zabiegi stylistyczne i sprawna praca kamery wzmagają zainteresowanie widza. Tu i ówdzie zobaczymy narysowaną strzałkę, która ma zwrócić uwagę na jakiś detal, konkretną postać, uciekającą przed gangiem czy zasygnalizowanie, że dany bohater stał się pożywką dla monstrum. Jest to świetnie pomyślane, w luźny, komiksowy i kreatywny sposób wchodzimy w ten dziwny świat. Retrospekcje zgrabnie łączą się z pierwszą linią czasową, w odpowiednim tempie poznajemy kolejnych bohaterów i ich historie. Twórcy nie udają, że ma to być poważną produkcją. To totalna komedia, czerpiąca garściami zapożyczenia z innych popkulturowych dzieł i twórcy w zasadzie mówią o tym wprost. Sam Josh często wciska przycisk STOP i zwraca się do nas, że teraz czeka nas typowy twist czy cliffhanger na koniec odcinka. Wyśmiewa takie zagrania i sam w to brnie, odwracając naszą uwagę i przedstawiając kolejną retrospekcję. Daje to naprawdę dużo zabawy.

Nie będę mówił o jakich nawiązaniach mowa, aby nie psuć wam radości z ich odkrywania, ale nie zaspojleruje wam zbytnio, gdy powiem, że reżyser bardzo lubi Mad Maxa. Gangi, stroje, maszyny, czy bronie to jawne przeniesienie dzieła George Millera. I nie jest to nic złego, to tytuł samoświadomy, który w bardzo dziwny sposób jest oryginalny własnie przez to, że bawi się elementami innych dzieł. Jednak, żeby nie było aż tak kolorowo, po pewnym czasie cała ta inscenizacja wydaje nam się strasznie tania i łapiemy się na przesadzonej głupocie Daybreak. Ja zdaje sobie sprawę z tego, że cały koncept jest totalnie pretekstowy, a forma serialu jest jaka jest, ale chciałbym jakiegoś wytłumaczenia działania bomby, która ot tak zamieniła dorosłych w wygłodniałe potwory. Miejscami żarty też są mało wybredne, stają się powtarzalne i ocierają się o granice dobrego smaku.

 

Jestem na razie po pierwszym odcinku, i trochę mi wstyd, ale pomimo pewnych niedociągnięć Daybreak naprawdę mi się podoba. Fabuła jest głupia, motywacje bohatera proste jak drut, a inspiracje wtórne i oczywiste. Jednak ma to swój niebywały komiksowy, młodzieżowy urok, a forma narracji jest turbointeresująca. Jestem ciekaw co wydarzy się dalej i mam nadzieję, że serial nie straci swojego fajnego tempa, a i że trochę więcej wytłumaczy odnośnie początków apokalipsy.

Ponton 7/10

Marcin Ponton Gontarski

Fan kina i seriali. Krążą plotki, że wszystko co jest w odcinkach to obejrzy. Dementuje i po kryjomu ogląda, Zazwyczaj się przyznaje i o tym opowiada. Lubi gadać, nawet nagrywa i wrzuca w formie podcastu na YouTube. Przede wszystkim szuka kreatywności w świecie filmu i telewizji, czegoś nowego, co przyśpieszy bicie jego filmowego serca. W wolnych chwilach ogląda seriale, chodzi do kina i gra na PS4.

Leave a Reply

google.com, pub-1254610672375848, DIRECT, f08c47fec0942fa0
%d bloggers like this: