Reklamy
google.com, pub-1254610672375848, DIRECT, f08c47fec0942fa0

PREMIERA NA NETFLIX: BOJACK HORSEMAN – SEZON 6 (CZĘŚĆ 1), czyli koń po odwyku.

PREMIERA NA NETFLIX: BOJACK HORSEMAN – SEZON 6 (CZĘŚĆ 1), czyli koń po odwyku.
Reklamy

Szósty sezon BoJacka Horsemana to 16 finałowych odcinków. Żebyśmy się jednak zbyt szybko po naszym ulubieńcu nie popłakali twórcy zafundowali nam podział sezonu na dwie części. Pierwsza, którą Wam dziś tutaj recenzuję zadebiutowała na Nrtflixie dnia dzisiejszego, druga pojawi się na streamingowym gigancie 31 stycznia 2020 roku. Oczywiście nie ma sensu byście czytali ten tekst, jeśli wcześniej nie mieliście styczności z tym tytułem, pojawi się bowiem kilka spojlerów z poprzednich sezonów. A tych, którym się jakoś specjalnie w moją pisaninę zagłębiać nie chce po prostu uspokoję, pierwsza połowa sezonu 6 jest po prostu rewelacyjna! 

Pod koniec poprzedniego sezonu BoJack udał się na odwyk, podejmując tym samym bardzo trudną, acz rozsądną decyzję. Princess Carolyn postanowiła zostać samowystarczalną, samotną matką, Diane i Peanutbutter rozstali się, a Todd… jak to Todd dalej balansował na granicy największego pechowca i szczęściarza w jednym. Naszych bohaterów zastajemy więc na początku sezonu numer 6 jako stojących w kolejnych życiowych rozkrokach. I muszę przyznać, że niezależnie czy oglądałbym poszczególne odcinki z szeroko otwartymi oczami, czy bardzo zmrużonymi, to nie widzę tego co było dla tego serialu esencjonalne przez prawie cały czas. Ociężały, depresyjny klimat zostaje tu bowiem złagodzony, bowiem sam główny bohater przestał być chodzącą autodestrukcją.

Czy to źle? Ależ skąd! W końcu czyż nie kibicowaliśmy Horsemanowi od samego początku? Jasne, gdzieś tam w powietrzu unosi się swąd nadchodzącej apokalipsy, która może nadejść w drugiej połowie sezonu. Póki co jednak obserwujemy naszych ulubieńców jako wstających z kolan, szukających swojego celu w życiu, walczących, a nie poddających się własnym demonom. Jest to też chyba sezon najbardziej… przyziemny, pozbawiony naprawdę szalonych, absurdalnych momentów?  BoJack z sezonu na sezon staje się coraz bardziej… ludzki? Wiecie o co mi chodzi, chyba. Co ciekawe twórcy mają takie pomysły na odcinki, że aż trudno uwierzyć, że to już ostatni sezon, dalej tkwimy w cholernie kreatywnym i wdzięcznym do eksploatacji świecie. W tym sezonie zresztą twórcy mierzą się nie tylko z uzależnieniami. Jest bardzo ładnie podana krytyka korporacji pochłaniającej małe biznesy, jest temat łączenia kariery z macierzyństwem, uzależnienia od social mediów, które manipulują naszym życiem, a wszystko to w „tradycyjnym” ujęciu zwierzęco-ludzkim.

Ach, muszę wspomnieć o rewelacyjnym openingu, który jest bardzo odmienny od poprzednich i wyraźnie mówi nam, że „to już ostatni sezon”, naprawdę kawał świetnej roboty i swoisty recap, pełen najważniejszych momentów w życiu BoJacka. Podsumowując, to dalej jest serial 10/10, którego sezon 6, powolutku i sensownie zaczyna domykać poszczególne wątki, ale też otwiera nowe możliwości dla lubianych przez nas bohaterów. Wielki szacunek dla twórców także za to, że BoJack w ostatnim sezonie swoich przygód nie jest nadmiernie eksploatowaną postacią, momentami to co ten gość odwalał w przeszłości po prostu rezonuje na wszystkich wokół bez jego udziału! I to jest znakomite, bowiem choć go nie widzimy i nie słyszymy w całym jednym odcinku, to o nim ten odcinek jest. Ode mnie tyle na dziś! Do przeczytania next time!

Reklamy

Stanley

Dodaj komentarz

google.com, pub-1254610672375848, DIRECT, f08c47fec0942fa0
%d bloggers like this: