Reklamy
google.com, pub-1254610672375848, DIRECT, f08c47fec0942fa0

RECENZJA: CZARNY MERCEDES, czyli o tym jak autor książki staje się reżyserem swojego dzieła

RECENZJA: CZARNY MERCEDES, czyli o tym jak autor książki staje się reżyserem swojego dzieła

Poznań, przepiękne, zimne popołudnie. Puste kasy kinowe, co napawa optymizmem, że na sali kinowej nie będzie bandy troglodyckich zjadaczy popcornu. Czas wybrać seans! Joker, Legiony, Piłsudski, jakiś horror, o którym świat zapomni za dwa tygodnie i ta (hehe) czarna perełka jakim jest nowy polski twór Czarny Mercedes. Tytuł zaciekawił mnie z dwóch powodów – piękne, niskie recenzje oraz fakt, że Janusz Majewski odważył się na zrobienie filmu na podstawie własnej książki. To się doprawdy rzadko zdarza, więc byłem ciekaw czy współpraca z samym sobą będzie dla widza zjadliwym produktem. No i zjeść można, a potem iść na L4, bo istnieje dość spore ryzyko, że nabawicie się kilkudniowych niestrawności. Ocena na mediakrytyku w okolicach 3.2-3.6/10 nie wzięła się znikąd i w tym wypadku zgadzam się zarówno z krytykami, jak i z widzami.

 

Sam pomysł wyjściowy jest dosyć ciekawy. Warszawa, rok 1941, prawnik Karol Holzer (Artur Żmijewski), ukrywa pod swoich dachem młodą, piękną żydówkę – Anetę (Maria Dębska), która pewnego dnia w tajemniczych okolicznościach zostaje zamordowana. Zaczyna się śledztwo, które prowadzi Nadkomisarz Rafał Król (Andrzej Zieliński), specjalista i wytrawny wymiatacz w takich sprawach. Czeka nas wyjaśnienie tej jakże brutalnej zbrodni – kto tak perfekcyjnie wbił nóż w plecy ofierze? Kimże jest ten oprawca? Co w tym całym zamieszaniu robi oficer SS? Jakie sekrety skrywają poszczególni podejrzani i przede wszystkim – jakim był motyw? Tyle pytań! W zarysie brzmi to jak emocjonujący kryminał, dziejący się w niebezpiecznych czasach okupowanej Warszawy. Nic bardziej mylnego, cała historia jest poprowadzona w tak chaotyczny i ślamazarny sposób, że jestem w szoku, iż nie usnąłem w fotelu kinowym. W wersji książkowej pewnie może wzbudzić niemałe zainteresowanie, ale niestety wersja filmowa to zupełnie nietrafiony pomysł.

 

 

 

Owszem, oddanie ducha tamtego okresu wygląda nieźle. Scenografia, stroje, charakteryzacja jest poprawie wykonana, co prawda wytrawne oko wypatrzy ramę nowoczesnego okna, ale są to małe wpadki i można to wybaczyć. Ciekawym aspektem jest przedstawienie wątku przyjaźni między oficerem SS, a polskim prawnikiem, co nie jest zbyt popularna zażyłością w tamtych czasach. Niestety, gdzieś w połowie wątek ten rozpływa się i nawet profesjonalna maszyna sprzątająca nie ma co zbierać. Nie zapominajmy jednak o śledztwie, wszak mam do czynienia z kryminałem, wiec to myśl przewodnia takiej produkcji. A przynajmniej tak być powinno… I ok, początkowo mamy zagadkę, przepytywanie podejrzanych, snucie teorii, co się właściwie stało. Szkoda tylko, że reżyser nie potrafi wzbudzić zainteresowania widza. Historia życia ukazana w retrospekcjach naszej denatki gryzie się z główną linią czasową. W pewnym momencie zapomniałem, że jakiekolwiek śledztwo jest prowadzone. Sam turboekspert prowadzący sprawę to typ udający twardego policjanta, któremu lepiej nie podpadać. Aż dziwnie, że wszyscy przesłuchiwani wyjawiają mu wszystkie swoje sekrety, bo Andrzej Zieliński mogły ewentualnie przestraszyć przedszkolaka, który ukradł batonik w sklepie. I zbyt szybko każdy z przepytywanych wyjawia mu wszystkie swoje tajemnice – czy jest to podglądanie swojej nagiej sąsiadki, czy kradzież biżuterii, czy przyznawanie się do czynów, o których powinni wiedzieć jedynie najbardziej zaufane osoby. 

 

Wprowadzenie retrospekcji Anety odwracają naszą uwagę od wątku głównego, a mozolność prowadzenia tej historii i ukazania bohaterki powoduje, że bardzo szybko tracimy zainteresowanie całym zajściem. Niepotrzebne sceny, typu stojąca nago Maria Dębska przed lustrem, czy dziwne ujęcia na stopy czy buty są wykorzystane zupełnie bezcelowo. Trzeba przyznać, że obsada jest konkretna. Poza głównym trio zobaczymy m.in. Bogusława Lindę, śpiewającą Danutę Stenkę, Mariana Opanię, Wiktora Zborowskiego, Przemysława Bluszcza czy Sonię Bohosiewicz. Niestety większość z nich nie ma niczego do zagrania, dużo postaci jest wciśnięta na chwilę. Wygląda to tak, że Janusz Majewski chciał dać możliwość każdemu ze swoich znajomych, aby pokazali się na ekranie. Natomiast Ci, którzy grają pierwsze skrzypce wypowiadają swoje kwestie w dość nienaturalny, niemalże sztuczny sposób, jakby usypiali na planie filmowym. Całkiem niezłą rolę erotomana Andrzeja Seweryna również trudno traktować realistycznie, kiedy mamy uczucie jakby zapomniał, że występuje w kinie, a nie w teatrze. Z całą pewnością, Czarny Mercedes lepiej prezentowałby się w formie na żywo, niż na wielkiej ekranie kinowym.

 

Reżyser/autor książki chciał zrobić coś w klimacie przygód Herculesa Poirota, a wyszedł totalny, nudny misz-masz. Mamy kryminał. Mamy słabo wykorzystane elementy humorystyczne o zabarwieniu erotycznym z domieszką kiczu. Mamy i miłość w czasach wojny – zakazaną i obsesyjną. Szkoda, że wszystkie te elementy średnio ze sobą współgrają. Tempo filmu jest poprowadzone w prędkości śmiertelnie usypiającym, powodujące, że chcemy nacisnąć przycisk przyspieszenia, aby tylko zobaczyć finał. A samo zakończenie? Hmm…już w połowie mniej więcej wiemy, co się święci. Nie będę wam spojlerował, ale ilość dziwnych, niemalże absurdalnych zachowań bohaterów jest doprawdy urzekająca. Polecam wszystkim, którzy chcą zobaczyć  bez żadnego kontekstu cycki Marii Dębskiej i młodym adeptom detektywistyki. Z całą pewnością szybciej odkryją, kto zamordował ofiarę, niż sami śledczy…  

Ponton 3/10

Reklamy

Marcin Ponton Gontarski

Fan kina i seriali. Krążą plotki, że wszystko co jest w odcinkach to obejrzy. Dementuje i po kryjomu ogląda, Zazwyczaj się przyznaje i o tym opowiada. Lubi gadać, nawet nagrywa i wrzuca w formie podcastu na YouTube. Przede wszystkim szuka kreatywności w świecie filmu i telewizji, czegoś nowego, co przyśpieszy bicie jego filmowego serca. W wolnych chwilach ogląda seriale, chodzi do kina i gra na PS4.

Dodaj komentarz

google.com, pub-1254610672375848, DIRECT, f08c47fec0942fa0
%d bloggers like this: